fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Kto kogo zaatakował

AFP
Czy Gruzini liczyli, że Amerykanie obronią ich przed Rosją
Prorosyjska Osetia Południowa nie uznaje władzy Tbilisi od początku lat 90. Wielokrotnie, tak jak w dniach poprzedzających konfrontację, Osetyjczycy ostrzeliwali Gruzinów. Dlaczego prezydent Micheil Saakaszwili akurat teraz zdecydował się na tak ostrą reakcję i zbrojne zajęcie separatystycznej republiki?
Według części obserwatorów Saakaszwilemu, który jest stosunkowo młodym i niedoświadczonym politykiem (ma 40 lat), puściły nerwy. Nie wytrzymał napięcia i wojny nerwów, które towarzyszyły atakom Osetyjczyków. – Dodatkowo zadziałał kaukaski, gruziński temperament – powiedział „Rz” jeden z europejskich polityków.
Nie brak opinii, że Gruzini nie wytrzymali wojny nerwów. Zadziałał słynny kaukaski temperament
Rosjanie tylko na to czekali. Gdy Gruzini zajęli stolicę Osetii Południowej Cchinwali, natychmiast wkroczyli na teren Gruzji. Wśród gruzińskiej opozycji można usłyszeć opinie, że Saakaszwili zachował się nieodpowiedzialnie. Że dał się sprowokować, wpadł w rosyjską pułapkę.
Decyzja o radykalnym rozwiązaniu kwestii Osetii Południowej nie została jednak podjęta spontanicznie. Przed atakiem na separatystów Micheil Saakaszwili sondował opinie innych przywódców i prosił ich o radę. Na 12 godzin przed rozpoczęciem działań bojowych przez Gruzję rozmawiał między innymi z Lechem Kaczyńskiem.
W publikowanym dziś wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” prezydent ujawnia, że odradzał Saakaszwilemu zbrojne rozwiązanie konfliktu. – Wiedziałem, że sytuacja na granicy jest krytyczna i że pewnie będzie wojna – powiedział Lech Kaczyński.
„New York Times” sugeruje, że Saakaszwili mógł się przeliczyć z powodu mocnego poparcia, jakiego w ostatnich miesiącach udzielały mu Stany Zjednoczone. Z Waszyngtonu do Tbilisi docierały bowiem sprzeczne sygnały. Sekretarz stanu Condoleezza Rice i jej zastępca Daniel Fried zdecydowanie odradzali Gruzinom atak na zbuntowaną prowincję. Fried rozmawiał przez telefon z przedstawicielem gruzińskiego rządu na kilka godzin przed wybuchem wojny.
„Powiedzieliśmy im, żeby byli rozsądni i żeby nie dali się sprowokować Rosjanom. Powiedzieliśmy: nie róbcie tego” – relacjonował pragnący zachować anonimowość amerykański urzędnik. Jego zdaniem Saakaszwili nie poinformował Waszyngtonu o ataku.
Jednocześnie Amerykanie na każdym kroku zdecydowanie opowiadali się po stronie Tbilisi. Krytykowali działania Rosji i podkreślali, że integralność terytorialna Gruzji musi być zachowana. Szkolili i uzbrajali gruzińską armię. Wszystko to – zdaniem „New York Timesa” – mogło wywołać w Gruzji przekonanie, że USA ją wesprą i powstrzymają Rosję przed inwazją.
Inną teorię na ten temat mają Rosjanie. W Moskwie niemal oficjalnie się mówi, że do ataku Saakaszwilego namówili amerykańscy republikanie. Konflikt zbrojny miał pomóc ich kandydatowi na prezydenta Johnowi McCainowi w pokonaniu Baracka Obamy. – Ze strony Ameryki mógł to być swego rodzaju polityczny spisek – stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” strateg Kremla Gleb Pawłowski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA