fbTrack

Kraj

Ciemne chmury nad Bumarem

Rzeczpospolita
Firma może mieć kłopot z realizacją kontraktu malezyjskiego wartegoponad 400 mln dolarów
Polskim naukowcom, opracowującym nowoczesne technologie do wykrywania skażeń Tafios i Pandora, wczoraj skończyła się umowa z Bumarem. Te systemy są montowane w sprzedawanych do Malezji czołgach.
Europoseł Dariusz Grabowski, który uczestniczył wczoraj w konferencji prasowej w Sejmie pt. „Utrata wiarygodności polskiego sektora zbrojeniowego na rynkach międzynarodowych“, uważa, że może to spowodować wymówienie przez Malezję kontraktu. – Nie dość że nie będzie kontraktu, to jeszcze będzie trzeba płacić kary. Wizerunek Polski mocno ucierpi – podkreśla Grabowski. Podobnego zdania jest także Wiesław Kaska, prezes Zakładu Badawczo-Innowacyjnego, zrzeszającego naukowców opracowujących systemy Tafios i Pandora. – Nie dokończyliśmy jeszcze naszej pracy, a Bumar nic w tej sprawie nie robi – mówi Kaska.
Dlaczego zakończenie współpracy Bumaru z naukowcami może oznaczać niewywiązanie się z kontraktu? Dokumentacja Tafiosa i Pandory znajduje się bowiem w rękach naukowców, a oni nie chcą przekazać jej Bumarowi. Sprawa ma związek z próbą kradzieży systemów. „Rz” ujawniła, że śledztwo w tej sprawie prowadzi ABW. Agencja bada m. in., czy nie brali w tym udziału pracownicy Bumaru. Kilka dni temu naukowcy skierowali apel do premiera Donalda Tuska z prośbą o pomoc w rozwiązaniu sprawy. W liście poinformowali także o lekceważeniu problemu przez władze Bumaru. Kaska przyznaje, że przedstawiciele Bumaru zwrócili się z propozycją spotkania. – W tym terminie nie mogłem jednak uczestniczyć. Dlatego czekałem na jakąś inną propozycję. Nie otrzymałem jej– mówi naukowiec. Podkreśla również, że Bumar nie wywiązał się z obiecanych wcześniej naukowcom zobowiązań. Chodziło m.in. o wprowadzenie tafiosa i pandory do produkcji seryjnej. Nie dość, że nie będzie kontraktu, to jeszcze trzeba będzie płacić kary. Wizerunek Polski mocno ucierpi W wydanym kilka dni temu oświadczeniu Bumar stwierdził, że informacje o próbie kradzieży technologii są nieprawdziwe. „Na co dzień współpracujemy ze wszystkimi służbami państwa i instytucjami, w tym z prokuraturą w celu wyjaśnienia sygnałów, nawet o wszelkich domniemanych nieprawidłowościach w realizacji kontraktów. To w naszym interesie leży jak najszybsze oczyszczenie złej atmosfery wokół kontraktu Bumaru, która nie służy kontaktom z rządem Malezji, tym bardziej że trwa tam obecnie kampania wyborcza” – czytamy w piśmie. Nie otrzymaliśmy wczoraj komentarza firmy w sprawie wygasającej umowy z naukowcami.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL