fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Zakończyło się śledztwo w sprawie Nangar Khel

Jeden z oskarżonych żołnierzy
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Regina Skibińska
Akt oskarżenia przeciw żołnierzom podejrzanym o ostrzelanie afgańskiej wioski Nangar Khel w ciągu kilku dni ma trafić sądu. - Ci ludzie nie zostali zabici, oni zginęli. Nikt nie dał rozkazu do zabijania. To był przypadek - mówi plutonowy Tomasz Borysiewicz, jeden z uczestniczących w tym wydarzeniu żołnierzy
- Decyzje o zamknięciu śledztwa w sprawie ostrzelania afgańskiej wnioski Nangar Khel podjęła w sobotę Naczelna Prokuratura Wojskowa w Poznaniu - poinformował prokurator Karol Frankowski.
- Śledztwo zostało zamknięte, bo tak wynika z terminów procesowych. Po wpłynięciu wszystkich wniosków obrony podejmę decyzję o uchyleniu dzisiejszego postanowienia o zamknięciu śledztwa i rozpatrzymy wnioski - powiedział Frankowski.
Po rozpatrzeniu wniosków obrony prokuratorzy podejmą decyzję o ostatecznym zamknięciu śledztwa lub jego dalszym prowadzeniu.
Według nieoficjalnych informacji, akt oskarżenia w tej sprawie trafi do sądu w przyszłym tygodniu.
Czterech żołnierzy z Nangar Khel udzieliło wywiadu telewizji TVN 24. Jeden z nich przyznał, że Polacy mieli świadomość, że używany przez nich moździerz może być niesprawny: - Pisaliśmy meldunki o wadliwości sprzętu, ale musieliśmy działać, nasi koledzy potrzebowali pomocy - tłumaczył podporucznik Łukasz Bywalec.
Wioskę Nangar Khel ostrzelano 16 sierpnia ub. roku. Wskutek ostrzału osiem osób, w tym kobiety i dzieci, zginęło, kilka zostało okaleczonych.
Siedmiu żołnierzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego aresztowano w listopadzie ub. roku. Sześciu z nich prokuratura zarzuca zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi kara do dożywocia; jednemu - atak na niebroniony obiekt cywilny, za co grozi do 25 lat więzienia. Decyzją sądu wszyscy podejrzani zostali zwolnieni z aresztu.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA