fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Gdy dąb na działce zaczyna przeszkadzać

Właściciel działki, który chce wyciąć drzewo, musi mieć zezwolenie. To nic nie kosztuje. Warto się o nie postarać, za jego brak grożą bowiem bardzo wysokie kary
Drzewa wycina się najczęściej, gdy zamierza się budować albo gdy są już stare i stanowią zagrożenie dla ludzi. Trzeba mieć na to zazwyczaj zezwolenie. Nie jest ono potrzebne, gdy wiek drzewa nie przekracza pięciu lat albo gdy chcemy się pozbyć drzewa owocowego. Kwestie te regulują przepisy ustawy o ochronie przyrody.
Zezwolenie na wycięcie wydaje wójt, burmistrz, prezydent miasta (wyjątkowo także starosta lub wojewódzki konserwator zabytków).
Wniosek w tej sprawie składa właściciel działki zamierzający wyciąć drzewo (a gdy chce to zrobić inna osoba, do wniosku musi dołączyć zgodę właściciela).
We wniosku należy podać: imię i nazwisko oraz adres posiadacza i właściciela nieruchomości, tytuł prawny do niej, nazwę gatunku drzewa, obwód pnia mierzonego na wysokości 130 cm, przeznaczenie terenu, na którym rośnie drzewo, przyczynę oraz termin usunięcia. Na wydanie zezwolenia czeka się różnie, dłużej w dużych miastach, krócej w mniejszych, np. w Poznaniu czas oczekiwania wynosi od jednego do dwóch miesięcy.
Uwaga! Osoba fizyczna, która chce wyciąć drzewa na swojej prywatnej posesji, nie musi wnosić żadnych opłat. Pod warunkiem jednak, że nie jest to związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.
Przepisy są bowiem bardziej surowe dla przedsiębiorców. Przykładowo, opłatę wniesie właściciel działki, który chciał wyciąć drzewo, żeby powiększyć podjazd dla ciężarówek dostarczających towar do sklepu mieszczącego się na parterze jego domu.
Ani przy składaniu wniosku, ani przy wydaniu zezwolenia nie trzeba też wnosić opłaty skarbowej.
Czasami gmina uzależnia udzielenie zezwolenia na wycięcie drzewa od posadzenia innego. Jest to tzw. kompensacja.
Tylko od urzędników zależy jednak, czy nałożą taki obowiązek. Najczęściej żądają nasadzenia drzew, gdy wycinka ma być bardzo duża.
– Ustawa o ochronie przyrody mówi, że powinno być posadzone co najmniej jedno drzewo, ale nie jest to regułą. W Poznaniu żądamy, żeby zebrane razem obwody sadzonek odpowiadały obwodowi każdego wyciętego drzewa. Najlepiej pokaże to przykład. Właściciel wyciął dąb o obwodzie 100 cm. Żądamy od niego, żeby posadził drzewa, których obwód w sumie będzie wynosił 100 cm – mówi Leszek Kurek, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta w Poznaniu.
Osobie, która nie mając zezwolenia wycięła drzewo, grożą kary. Są bardzo wysokie, wynoszą trzykrotność opłaty za wycięcie drzew wnoszonej przez osoby (lub firmy), które nie są z niej zwolnione (patrz ramka). Trzeba ją zapłacić w ciągu 14 dni od daty uprawomocnienia się decyzji wydanej w tej sprawie (gdy nie została zaskarżona, to jest to 14 od daty jej wydania). Przepisy przewidują, że można wystąpić do gminy o rozłożenie kary na raty (maksymalnie na pięć lat). Musi to być jednak uzasadnione. Gminy rzadko się na to zgadzają.
Wójt, burmistrz, prezydent miasta może zrezygnować z nałożenia kary, gdy właściciel w zamian za wycięte drzewo posadzi inne. Po upływie pięciu lat od końca roku, w którym wycięto drzewo, gmina nie nalicza już kary.
Kary wymierza się na podstawie rozporządzenia ministra środowiska z 13 października 2004 r. w sprawie stawek opłat dla poszczególnych rodzajów i gatunków drzew.
Stawki opłat zależą od gatunku i obwodu pnia drzewa.
- Na przykład za nielegalnie wycięty dąb o obwodzie 180 cm kara zostanie wyliczona następująco:
77,77 (jest to stawka dla III grupy drzew, wśród których znajduje się dąb) mnoży się przez 2,37 (współczynnik różnicujący), a wynik mnoży się jeszcze przez 3 (trzykrotność opłaty). Kara wynosi więc 552,944 zł.
- Opłata może być jeszcze wyższa, jeżeli drzewo znajdowało się na terenach specjalnych, np. na terenach zielonych, uzdrowiskowych itp.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA