fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Brak dokumentów nie obniży emerytury

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Posłowie chcą, by w razie zagubienia dokumentów płacowych ZUS uwzględniał podczas obliczania świadczeń minimalne wynagrodzenie
To bardzo poważny problem dla wielu emerytów i rencistów, którym nie udało się udowodnić zarobków w całej karierze zawodowej. Nie zdołali, bo pracodawcy przed 1980 r. nie mieli obowiązku przechowywania dokumentacji płacowej tak długo jak teraz, czyli przez 50 lat.
By zachować ślad po zarobkach z tamtych lat, wiele firm wpisywało pracownikom dochody do legitymacji ubezpieczeniowych, ale nie wszyscy o to dbali. ZUS także nie ma informacji o składkach opłaconych za poszczególnych pracowników. W firmach zatrudniających powyżej 20 osób przedsiębiorca płacił hurtem za wszystkich, nie rozbijając, tak jak teraz, składek na konkretne osoby.
Obecnie podczas obliczania emerytur i rent ZUS traktuje lata, za które nie udowodniono zarobków, jako zerowe, co znacznie obniża świadczenia. Tak było w wypadku Haliny S., której sprawa dotarła aż do Trybunału Konstytucyjnego. Z prawie 30 lat zatrudnienia udało się jej udowodnić zarobki zaledwie za połowę tego okresu. Dokumenty straciła bez swojej winy. Wraz z upadkiem zakładów włókienniczych, w których była szwaczką, zaginęła część jej dokumentacji płacowej.
Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 1 kwietnia 2008 r. (sygn. SK 96/06) uznał, że trudności z udowodnieniem dawnych zarobków to niewystarczająca podstawa do podważenia obowiązujących obecnie przepisów emerytalnych (pisaliśmy o tym: „Rz” z 2 kwietnia, „Przepisy emerytalne mogą zachęcać do dłuższej pracy”). TK zauważył problemy związane z udowadnianiem wysokości tych zarobków w ZUS, a także przed sądem. Stwierdził jednak, że ich rozwiązaniem powinien się zająć ustawodawca.
Rzecznik praw obywatelskich, który już dawno sygnalizował ten problem, wielokrotnie podkreślał, że w tamtych latach, tak jak obecnie, obowiązywały przepisy o płacy minimalnej. Osoba zatrudniona na pełnym etacie nie mogła więc zarabiać mniej niż ustawowe minimum. W takiej sytuacji, nawet jeśli nie uda się jej udowodnić wysokości zarobków, ZUS powinien przyjąć, że otrzymywała przynajmniej wynagrodzenie minimalne.
Szansą na wprowadzenie tych zasad w życie jest projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach przygotowany przez posłów z SLD. Tym bardziej że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w swojej opinii zwróciło uwagę, iż jest on wart rozważenia. Przewiduje on, że gdyby osobie starającej się o emeryturę lub rentę nie udało się udowodnić zarobków w minionych latach, za podstawę wyliczenia tego świadczenia ZUS powinien przyjąć wynagrodzenie minimalne. Wystarczyłoby wtedy, by zainteresowany udowodnił, że był zatrudniony w danym okresie na pełnym etacie bądź w innym wymiarze. W tym drugim wypadku ZUS brałby do obliczeń tylko część wskaźnika (płacy minimalnej) – zgodną z wymiarem etatu.
Jeśli chodzi o osoby, które pobierają już świadczenia z ZUS, posłowie proponują, by nastąpiło automatyczne przeliczenie z uwzględnieniem minimalnego wynagrodzenia w zerowych latach.
Obecnie jedyna droga do odtworzenia zagubionych informacji wiedzie przez sąd. W takich sytuacjach zawsze istnieje możliwość udowodnienia wysokości zarobków, choćby dzięki zeznaniom świadków bądź na podstawie innych dokumentów pracowniczych, z których wynikałaby wysokość zarobków danej osoby lub jedynie sam fakt zatrudnienia w danym okresie. O dziwo, nierzadko przydają się nawet informacje o karach nałożonych kiedyś na pracownika.
Jeżeli nie uda się odnaleźć żadnych dokumentów, sądy często nie dają wiary zeznaniom świadków wypowiadających się na temat zarobków wypłacanych przed trzydziestu laty. Upływ czasu działa w tym wypadku na niekorzyść emerytów i rencistów.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA