fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Inwazja dawnych sław

BULLS
Polskie lato z reggae. Podczas licznych krajowych festiwali plenerowych obejrzymy wykonawców, o których mało kto dziś w świecie pamięta. Większość z nich święciła przecież triumfy w latach 70. i 80. Muzyka z Karaibów ma jednak u nas wielu fanów
Największym zaskoczeniem będzie wizyta Lintona Kwesi Johnsona – ikony brytyjskiego reggae. Wystąpi 12 lipca na festiwalu Reggaeland w Płocku.Zadebiutował w 1978 roku płytą „Dread Beat and Blood”. Surowe, ascetyczne utwory oparte na monotonnym basowym pulsie, połączone z recytacją zaangażowanych politycznie tekstów, otworzyły nowy rozdział w historii tej muzyki.
Kolejne płyty Johnsona, takie jak „Forces of Victory” czy „Bass Culture”, umocniły jego pozycję na brytyjskiej scenie. Najważniejszą postacią zespołu towarzyszącego artyście w studiu i na scenie jest Dennis Bovell, znany z innej legendarnej formacji reggae – Matumbi.
Johnson, wychowany w niesławnej londyńskiej dzielnicy Brixton, w pisanych łamaną angielszczyzną tekstach atakował rasizm, brutalność policji i bezrobocie, z którymi zmagali się imigranci w Anglii.
W latach 80. za sprawą audycji Włodzimierza Kleszcza i Sławomira Gołaszewskiego w radiowej Trójce oraz dzięki publikacjom w magazynie „Non Stop” muzyk był w Polsce bardzo popularny.
Podczas tego samego koncertu obejrzymy pochodzący z Jamajki zespół Toots and the Maytals. Formacja powstała w latach 60. (nazywali się wówczas The Maytals) i była typowym triem wokalnym ery muzyki ska. Ich styl ewoluował wraz ze zmieniającymi się na Jamajce muzycznymi modami – od ska, przez rock steady do roots reggae. Utwory Toots and the Maytals wykonywane były m.in. przez The Clash i The Specials. Ostatnio po ich utwór „Monkey Man” sięgnęła nawet Amy Winehouse.
Aswad to zespół, który pod koniec lat 70. był jednym z najważniejszych przedstawicieli brytyjskiego reggae. Zagra podczas imprezy „Reggae Dub Festival” w Bielawie 22 i 23 sierpnia. Wystąpi tam także Junior Reid – niegdyś wokalista jamajskiej grupy Black Uhuru. Wcześniej, podczas festiwalu WrocLove 28 czerwca, obejrzymy innego solistę związanego z tą formacją – Michaela Rose.
Na początku lat 80. Black Uhuru okrzyknięto następcami Boba Marleya. Ich płyty „Sinsemilla”, „Anthem” czy „Red” to klasyczne pozycje dla wszystkich miłośników muzyki z Jamajki.
Black Uhuru był pierwszym zespołem reggae, który otrzymał Grammy (w 1984 roku, za płytę „Anthem”). 29 czerwca w Michałowie pojawi się Alpha Blondy. Ten pochodzący z Afryki wokalista w latach 80. stał się popularny za sprawą przebojów „Jerusalem”, „Cocody rock” czy „Apartheid is nazism”.Gwiazdą Ostróda Reggae Festival będzie Max Romeo. Zaśpiewa 16 lipca. Debiutował w czasach, gdy na jamajskich parkietach królował rock steady. W latach 70. powstała najważniejsza płyta w dorobku Maxa Romeo zatytułowana „War in a Babylon”. Była wynikiem współpracy z Lee Perrym – najwybitniejszym jamajskim producentem.
Biorąc pod uwagę niesłabnącą popularność reggae w Polsce, na koncertach można się spodziewać tłumów.
Tylko czy dawne gwiazdy potrafią unieść ciężar legendy?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA