fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Zagraniczni inwestorzy czekają na reformę podatków

Mike Kubena
Rzeczpospolita
Mike Kubena, prezes PricewaterhouseCoopers na Europę Środkową i Wschodnią
Rz: Konkurencja o inwestycje zagraniczne jest w naszym regionie coraz ostrzejsza, a zachęty dla inwestorów coraz wyższe. Widać to choćby po ogłoszonym właśnie projekcie Daimlera, który dostanie od węgierskiego rządu ogromne wsparcie. Czy nie ma innego sposobu przyciągania inwestycji, niż ich „kupowanie”?
Mike Kubena: Zachęty zawsze były formą konkurowania o inwestorów. Każda firma bierze pod uwagę wszystkie czynniki wpływające na opłacalność przedsięwzięcia, wśród których są np. ulgi podatkowe. Państwa muszą sięna to godzić, aby pozostać konkurencyjnymi.
Już obecnie wiele dużych projektów inwestycyjnych trafia na Słowację. Czy przyjęcie przez ten kraj euro zmieni znacząco sytuację w regionie, jeśli chodzio przyciąganie inwestycji?
To interesujące pytanie, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Słowacja bardzo dobrze się promuje, tworząc wizerunek kraju sprzyjającego inwestorom. Z przyjęciem euro wiąże się wiele warunków, których spełnienie pozytywnie wpływa na gospodarkę. Nie sądzę jednak, aby dla biznesu było kluczowe, w jakiej walucie liczy koszty lub zyski, jeśli tylko dana waluta jest konkurencyjna na rynku międzynarodowym. Choć oczywiście ma znaczenie, gdy mówimy o ryzyku związanym z prowadzeniem biznesu.
Które kraje w regionie są dziś najlepsze do prowadzenia biznesu?
Każdy rynek może być najbardziej atrakcyjny dla różnych firm. Wiele krajów utrzymuje jednak konkurencyjność, żeby wymienić tylko Polskę, Czechy, Węgry, Rumunię czy Słowację. Ale każdy z nich jest na innym etapie rozwoju. Węgry były liderem wyścigu o inwestorów, ale teraz przeżywają trudności. Bardzo szybko rozwija się za to np. Rumunia, która korzysta obecnie najbardziej dzięki niższym kosztom i tańszym pracownikom. Ale te przewagi zostaną w dużej mierze zniwelowane w ciągu najbliższych 3 – 5 lat, jak wcześniej stało się to w Polsce, Czechach czy na Węgrzech.
A jakie są największe zalety polskiego rynku dla inwestorów?
To największy rynek w regionie, który będzie dynamicznie rozwijał się przez wiele lat. Na korzyść Polski działa też położenie kraju i nadal konkurencyjne koszty prowadzenia działalności, w porównaniu z Europą Zachodnią.
Polska postrzegana jest nadal jako dobre miejsce na inwestycje produkcyjne, ale trafia do nas coraz więcej centrów badawczo-rozwojowych i finansowych. Czy Polska może stać się usługowym centrum Europy?
Dla każdego kraju, nie tylko w Europie Środkowej, ważne jest odnalezienie swojej niszy. Czy dla Polski mogą być to usługi? Zdecydowanie tak. Dla osiągnięcia tego celu ważne jest jednak, w jaki sposób będziecie rozwijać choćby system edukacji. Problem polega bowiem na tym, że wszyscy mają podobny pomysł. Dlatego ta gospodarka, która znajdzie sposób na najbardziej efektywny rozwój, odniesie największe korzyści. Widać to również w biznesie. Nie ma wielu firm, które jak np. General Electric, przez wiele lat są w stanie stabilnie się rozwijać...
Nasz kraj dobrze wypada w rankingach atrakcyjności inwestycyjnej, ale zdecydowanie gorzej jest w zestawieniach dotyczących warunków prowadzenia biznesu czy wolności gospodarczej. Z czego może wynikać ta rozbieżność?
Przytłaczająca większość globalnych koncernów jest obecna na polskim rynku.
Gospodarki rozwijające się muszą jednak stawiać czoło wyzwaniom związanym z nadmierną biurokracją i skomplikowanymi systemami fiskalnymi. Walka o reformy w tych krajach, także w Polsce, będzie trwała jeszcze długo, ponieważ ma związek z polityką. Ale np. polski minister finansów przedstawia pewną wizję uproszczenia systemu podatkowego, mówi także o obniżeniu podatków. Sukces rządu na tym polu, jeśli do niego dojdzie, będzie miał wielki wpływ na poprawę konkurencyjności Polski.
Bank Światowy w jednym z opublikowanych niedawno raportów stwierdził, że dziesięć krajów, które w 2004 roku wstąpiły do Unii Europejskiej, ma już za sobą etap transformacji gospodarki. Czy zgodziłby się pan z tą opinią?
To zależy, jakie kryteria przyjmie się do określenia, czy gospodarka jest już dojrzała, czy przechodzi jeszcze transformację. Gospodarki tych krajów na pewno rozwinęły się na wielu płaszczyznach, ale ciągle są na innym etapie rozwoju niż państwa Europy Zachodniej. Ma to jednak swoje dobre strony. Dzięki temu można przypuszczać, że będą rozwijać się w szybszym tempie, niż np. Niemcy czy Holandia.
Jakie są największe przewagi konkurencyjne naszego regionu?
Najważniejszą pozostają koszty. To one przyciągają inwestycje produkcyjne, ale także centra usługowo-finansowe. Innym czynnikiem jest szybki rozwój gospodarczy, który przekłada się na rosnący popyt wewnętrzny. Poza tym trzeba pamiętać, że kraje Europy Środkowej nie konkurują bezpośrednio o inwestycje np. z Chinami czy Indiami. Są traktowane jako część większego rynku, czyli Unii Europejskiej.
Nie rywalizujemy z Dalekim Wschodem, ale czy np. Ukraina jest już realnym zagrożeniem w walce o inwestorów? Czy przeniosą się oni dalej na wschód w ciągu kilku najbliższych lat?
Odpowiedź brzmi: prawdopodobnie i tak, i tak. Na korzyść Ukrainy działa m.in. bliskość geograficzna. I nawet dla polskiej czy węgierskiej firmy przenosiny na Ukrainę mogą być świetną okazją do podniesienia jej konkurencyjności. Podobnie zresztą postrzegany jest obecnie rosyjski rynek. Kraje te są na innym poziomie rozwoju. To naturalne, że wasze przedsiębiorstwa chcą z tego skorzystać.
Pracuje w PricewaterhouseCoopers od ponad 20 lat. Zaczynał w 1987 roku jako konsultant podatkowy. Piętnaście lat mieszkał w Rosji,a przez trzy lata był szefem PwC w tym kraju.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA