fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Poradniki

Jak uniknąć mandatu za granicą

Rzeczpospolita
Przed urlopem w obcym kraju warto poznać jego przepisy drogowe, bo to one będą nas obowiązywały
Kierowcę, który złamie prawo na drogach Unii Europejskiej, czeka nie tylko wysoki mandat czy kłopot z przekroczeniem granicy podczas powrotu, ale nawet areszt.
Mimo że już od kilku lat jesteśmy członkami Unii, nasze prawo wciąż różni się od tego, które obowiązuje w większości krajów Wspólnoty. Wybierając się więc samochodem na zagraniczne wczasy, warto poznać kodeks drogowy kraju, do którego jedziemy lub przez który będziemy przejeżdżać. Jego nieznajomość może nas narazić na spore koszty. Ceny mandatów w krajach Unii Europejskiej są bowiem dużo wyższe niż w Polsce. Przede wszystkim dlatego, że przepisy są surowsze, ale także z powodu waluty, w jakiej przyjdzie nam uiścić karę.
Prawo w wielu krajach Unii, m.in. w Austrii, zawiera określony katalog wykroczeń drogowych i kar za każde z nich. Dla wielu określona jest jedynie górna i dolna granica kary. W związku z tym podejmowanie przez kierowcę dyskusji z policją drogową na temat wysokości mandatu jest bezcelowe i przynosi zwykle odwrotne skutki. Odmowa przyjęcia mandatu na miejscu oznacza zawsze skierowanie sprawy na drogę administracyjną. Należy wtedy zapłacić zabezpieczenie na poczet ewentualnej kary (kilkaset euro). W zamian uzyskujemy prawo do odwołania się od decyzji o mandacie do najbliższego organu nadzorującego prace policji.
Często także sama procedura płacenia za wykroczenie jest inna niż w Polsce. Wiele państw UE wprowadziło ograniczenie kwoty, którą wolno przyjąć stróżowi prawa. Jeżeli mandat jest wyższy, kierowca musi uregulować różnicę w banku. W niektórych państwach pozwala się, by zrobił to po powrocie do domu, w innych może trafić na listę dłużników i nie zostanie przepuszczony przez granicę, dopóki nie zapłaci.
Jeżeli kierowca nie ma przy sobie gotówki, to np. we Francji i Włoszech stróż prawa zażąda przelania z konta bankowego kaucji na poczet mandatu i dopiero wtedy zwróci mu zabrane prawo jazdy.
Austriacka policja zatrzyma pod zastaw kary przedmiot, który stanowi procent jej wartości. Może to być np. radio samochodowe. Funkcjonariusz jest wówczas obowiązany do wydania odpowiedniego pokwitowania i poinformowania, w jaki sposób można odzyskać depozyt.
Zawsze możemy prosić o odholowanie naszego samochodu na parking policyjny. Będzie tam stał do momentu, w którym pieniądze na mandat wpłaci np. rodzina. Oprócz konsekwencji finansowych we wszystkich krajach UE tak jak w Polsce naliczane są punkty karne. Na szczęście te otrzymane za granicą nie są doliczane do tych, które kierowca ma już na swoim rodzimym koncie. W takich wypadkach powstają nowe kartoteki punktowe właściwe dla poszczególnych państw. Po przekroczeniu ich górnej granicy kierowca odpowiada zgodnie z wewnętrznym prawem danego kraju. Kary punktowe w UE są zbliżone do polskich.
Za granicą policja często przeprowadza szczegółową kontrolę zarówno dokumentów kierowcy, jak i samego pojazdu. Najczęściej sprawdzane są: ogumienie, hamulce oraz posiadanie apteczki, trójkąta ostrzegawczego i odblaskowej kamizelki, a w zimie także łańcuchów.
Po stwierdzeniu poważnych usterek samochodu należy się liczyć z zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego i wysoką karą pieniężną (od kilkuset euro wzwyż), a także z obciążeniem kosztami odholowania pojazdu do warsztatu, przeprowadzenia badania technicznego i z innymi opłatami administracyjnymi, (wraz z opłatą za pracę służb publicznych przy usuwaniu szkód w środowisku naturalnym, powstałych np. wskutek wycieku płynów z silnika).
Podobne konsekwencje mogą spotkać kierowcę, gdy samodzielnie dokonuje naprawy pojazdu w miejscu, w którym nie jest to dozwolone (np. na autostradach). Naprawy należy dokonywać tylko w miejscach do tego wyznaczonych, to znaczy w warsztatach. Szczególnie w prawie niemieckim, austriackim i szwajcarskim przepisy dają stróżom prawa spore przywileje w tym zakresie.
Najczęstszym grzechem polskich kierowców jest przekraczanie dozwolonej prędkości. Ale uwaga. Poza patrolami drogówki skontrolują ich wszechobecne na Zachodzie fotoradary.
Kary w większości europejskich krajów wynoszą od 20 do nawet 1500 euro (we Francji i Włoszech). Płaci się też za rozmawianie w trakcie jazdy przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego (od 25 euro w Austrii do 71 we Włoszech) oraz za nieprawidłowe parkowanie. To ostatnie może się zakończyć odholowaniem pojazdu, co pociąga za sobą znaczne koszty. Z reguły jednak kierowca znajduje za wycieraczką ofoliowany druczek. Stawki za nieprawidłowy postój wahają się średnio od 25 euro w Niemczech do nawet 300 we Włoszech. Egzekwowany jest też obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa na wszystkich siedzeniach samochodu.
Na unijnych drogach obowiązuje jeszcze kilka ważnych zasad. Każdy prowadzący samochód, który nie ma nowych tablic rejestracyjnych, musi oznakować go specjalną plakietką z symbolem swojego kraju (dla Polski plakietka PL). Powinien też wiedzieć, co to jest salva-vita, czyli odblaskowa kamizelka, którą kierowca lub pasażer ma obowiązek założyć, kiedy wychodzi z samochodu na autostradzie lub drodze szybkiego ruchu. Należy także pamiętać o tym, że w Unii nie ma jednolitej normy określającej dopuszczalny poziom alkoholu we krwi. Z reguły jest to 0,1 promila. Wynik od 0,1 do 0,49 promila jest traktowany jako wykroczenie zagrożone karą zależną od oceny zdolności do kierowania pojazdem (oceny dokonuje policjant). Kierowca z zawartością alkoholu we krwi powyżej 0,5 promila może zostać ukarany mandatem (od 218 do 5813 euro) i odebraniem prawa jazdy lub kilkumiesięcznym pozbawieniem wolności – to nawet jeśli nie doprowadził do kolizji.
Kierowca musi również wiedzieć, jak płacić za przejazd autostradą, istnieją bowiem dwa systemy opłat. Są to winiety, które kupuje się na granicy, stacji benzynowej lub przed wyjazdem w Polskim Związku Motorowym, i myto, czyli opłata pobierana przy wjeździe bądź zjeździe z autostrady. Ponadto w wielu krajach trzeba płacić za przejazd niektórymi mostami i tunelami. Warto pamiętać, że w Wielkiej Brytanii, Irlandii, na Cyprze i Malcie obowiązuje ruch lewostronny.
Jeżeli wybieramy się na wakacje pożyczonym samochodem, musimy zadbać o uzyskanie od właściciela pisemnego upoważnienia do użytkowania pojazdu (poświadczonego urzędowo lub notarialnie) albo upoważnienia sporządzonego na stosownym druku (dostępne w PZMOT).
Zabranie przygodnego pasażera – zarówno obywatela UE, jak i spoza UE – może mieć poważne konsekwencje dla uprzejmego kierowcy (właściciela) samochodu, a nawet współpasażerów, jeżeli np. w czasie kontroli na granicy lub innej (np. celnej) okaże się, że przeciwko takiemu przygodnemu pasażerowi toczy się postępowanie karne lub uchylił się on od wykonania już orzeczonej kary (np. pieniężnej). Należy pamiętać, że sam przewóz pasażerów – np. obywateli spoza UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego – przebywających nielegalnie w danym kraju jest traktowany jako przestępstwo. Kierowcy (właścicielowi) pojazdu i współpasażerom mogą wtedy grozić sankcje w postaci aresztu i konfiskaty pojazdu.
Wykroczenia drogowe, w przeciwieństwie do innych przestępstw, nie są ścigane poza granicami kraju.
Mimo to trzeba mieć na uwadze, że z racji członkostwa Polski w UE stopniowo zacieśnia się współpraca organów policji. Dlatego właśnie już niedługo zagraniczne mandaty będą egzekwowane przez polskich stróżów prawa.
Austria – 10-dniowa 7,60 euro, dwumiesięczna 21,80 euro
Czechy – 7-dniowa 200 koron, miesięczna 300 koron
Słowacja – 7-dniowa 150 koron, miesięczna 300 koron
Węgry – 10-dniowa od 2550 do 13 200 forintów, miesięczna od 4200 do 22 500 forintów
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.pawlak@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA