fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS rozdawało posady po znajomości?

Atrakcyjne posady w olimpijskich ośrodkach sportowych można było dostać dzięki znajomościom z Ziobrą i Bielanem - powiedział Tadeusz M., świadek w sprawie Tomasza Lipca.
Według dziennikarzy Radia Zet, którzy dotarli do zeznań zastępcy Dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu, Lipiec zatrudniał ludzi, którzy nie mieli odpowiednich kwalifikacji, a tylko znajomości.
Przykładem jest znajomy Adama Bielana, którzy został zastępcą dyrektora Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Zakopanem.
- Przedstawił się jako były urzędnik Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, zajmujący się zamówieniami publicznymi. W praktyce okazało się, że nigdy w życiu nie miał w ręku ustawy prawo zamówień publicznych i przez dwa lata nie udało mu się przeprowadzić samodzielnie jakiegokolwiek postępowania co było przyczyną nieodwracalnej degradacji obiektów sportowych - zeznawał Tadeusz M.
Członek rodziny szefa gabinetu politycznego ówczesnego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, pomimo wykształcenia średniego budowlanego, znalazł pracę na specjalnie dla niego stworzonym, niepotrzebnym stanowisku w ośrodku sportu we Władysławowie. Tadeusz M. osobiście załatwiał mu mieszkanie służbowe i wysokie wynagrodzenie.
Osobisty znajomy Zbigniewa Ziobry został Audytorem Wewnętrznym Centralnego Ośrodka Sportu. Według Tadeusza M. było to stanowisko fikcyjne - zatrudniony nie musiał przychodzić do pracy. - Ten człowiek zarabiał 4 tysiące złotych, jeździł po oddziałach i robił sprawozdania, których nigdy nikt nie przeczytał - mówi M.
Szef CBA Mariusz Kamiński, który zeznawał w tym tygodniu przed komisją śledczą do spraw nacisków, nazwał zeznania Tadeusza M. wiarygodnymi, szczerymi i dogłębnymi, jednak wymagającymi weryfikacji.
Źródło: Radio Zet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA