fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jak ściągać producentów aut, gdy nie ma się nawet dróg

Marcin Zwierzchowski
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Czy zrobiono wszystko, by ściągnąć tę inwestycję? Takie pytanie zadawali sobie wczoraj eksperci z branży motoryzacyjnej. A wywołała je wiadomość, że Daimler postawi fabrykę nie u nas, ale na Węgrzech
Inwestycje zdobywa się różnymi sposobami. Wsparciem ze strony budżetu, ale i dodatkowymi obietnicami. Chociażby w przypadku fabryki w czeskim Kolinie działy się rzeczy ”nadzwyczajne”. Przyspieszono budowę kilkudziesięciokilometrowego odcinka autostrady, zobowiązano się do postawienia kilkuset mieszkań dla pracowników, itd. Czy coś takiego obiecał polski rząd? Podobno nie i zapowiada, że nie będzie stosował takich metod.
Ja się jednak zastanawiam nie nad tym, czy zrobiono wszystko, ale czy zrobiono minimum. Gdy kilka lat temu, przy wielkich motoryzacyjnych inwestycjach koncernów w Korei i Francji ubiegli nas nasi południowi sąsiedzi, jako powody porażki wymieniano zapóźnienia infrastrukturalne i niesprzyjający system podatkowy. Niestety, od tego czasu niewiele się poprawiliśmy. Czesi, Słowacy czy Węgrzy zrobili spory postęp. Chociażby z drogami i połączeniami kolejowymi. Trudno się zatem dziwić, że producenci aut wciąż omijają nasz kraj. Zwłaszcza, że tracimy atut w postaci niskich kosztów płacy.
Zresztą, z nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie szybko rosnące pensje i groźby strajków na tle płacowym (w działających już u nas fabrykach) były ostatecznymi argumentami przeciwko zlokalizowaniu w Polsce produkcji Mercedesów. Z płacami trudno walczyć, ale budowaniem dróg wreszcie się zajmijmy!
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA