fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Podczas rewolucji 1905 – 1906

Archiwum „Mówią Wieki”, Zbiory ŻIH
Rusyfikacja (której narzędzie widziano w Litwakach), antysemityzm polskiego ruchu narodowego, ale i obojętność (lub niechęć) wielu ruchów żydowskich, w tym syjonistycznych, wobec polskiego snu o wolności, nałożone na zaostrzający konkurencję kryzys ekonomiczny, zagęściły atmosferę w Królestwie.
Mimo napięć polsko-żydowskich rzadko dochodziło jednak do rozruchów. Najbardziej znane są wypadki łódzkie z 1892 r., w których robotniczy 1-majowy strajk zamienił się w grabieże domów i sklepów należących do Żydów. Pretekstem miało być ich czynne występowanie przeciw Kościołowi katolickiemu. Tu też nie wiemy, w jakiej mierze zamieszki były zainspirowane, a w jakiej wynikały (tak jak w Rosji) z zachowań samorzutnych.
Początek XX w. w Rosji to czas działania monarchistycznych, antyliberalnych i antysemickich organizacji, utożsamianych często ze Związkiem Narodu Rosyjskiego, tzw. Czarną Sotnią. W kręgach tych (wspieranych przez policję polityczną, czyli Ochranę) powstały m.in. „Protokoły Mędrców Syjonu” oskarżające Żydów o chęć dominacji nad światem. Niosącym „Matuszce Rossiji” nieszczęścia żydowskim spiskiem usprawiedliwiano np. w 1903 r. kilkadziesiąt ofiar pogromu w Kiszyniowie (w latach 1881 – 1882 zginęło tylko kilka osób), o którego organizację podejrzewano zresztą petersburskie MSW. Fala 43 pogromów przyszła wraz z klęskami w wojnie z Japonią, którym też winni byli tchórzliwi i zdradzieccy Żydzi. Do października 1905 r. doszło do kolejnych 54 zajść, które władze usprawiedliwiały żydowskim zaangażowaniem w ruch rewolucyjny. Najgorszy okazał się jednak czas po „wolnościowym” manifeście cara Mikołaja II poprzedzającym 690 pogromów (spontanicznych, organizowanych lub wspieranych przez policję i wojsko), które mogły przynieść nawet 3 tys. ofiar.
W gorącym okresie rewolucji 1905 – 1906 na ziemiach polskich największym echem odbił się pogrom w Białymstoku. Wraz ze strajkami i zamachami bombowymi na fabrykantów (m.in. niemieckich) atmosfera gęstniała tam już od maja, a 11 czerwca 1906 r. zginął szanowany za przyzwoitość policmajster Dierkaczow. O zabójstwo (z ręki czarnosecińca?) oskarżono bojowców żydowskich, a w mieście pojawiły się pogłoski o rychłym pogromie. Zresztą podobne zapowiedzi powtarzały się przy pogromach często. Petycje miejscowych Żydów do władz nie pomogły i przepowiednia spełniła się 14 czerwca, gdy z żydowskich domów padły ponoć strzały do uczestników procesji prawosławnej. Trzydniowego pogromu nie przeżyło 88 białostocczan (w tym sześciu chrześcijan), a 80 zostało ciężko rannych. Zniszczono, spalono lub ograbiono 111 domów mieszkalnych, trzy fabryki, 120 sklepów i 118 mieszkań, co wygnało z Białegostoku część zamożniejszych Żydów. Samoobrona żydowska (z udziałem chrześcijan) nie dopuściła do pogromu w dzielnicach żydowskiej biedoty: Piaski i Hanajki.
O prowokację od razu oskarżano policję (miała ona szerzyć pogłoski o masakrze procesji katolickiej), a wiec anarchistów i socjalistów z 19 czerwca wprost zarzucił władzom, iż „podjudzając jedną część ludności przeciwko drugiej, myśli w ten sposób osłabić walkę ludu o jego święte prawa, o wolność”. Potępił też jednak (licznych) robotniczych autorów pogromu. Sprawa oparła się o I Dumę, która również wskazała na współudział władz, choć deklaracji nie uchwaliła, gdyż... car ją rozwiązał. Pogromy z lat 1905 – 1906 (białostocki czy np. siedlecki) wciąż jednak czekają na badania w rosyjskich archiwach, gdyż nawet po 100 latach wciąż wiemy o nich zbyt mało.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA