Biznes

Przetasowania na Bałtyku

Przeładunki kontenerów w polskich portach rosną – obok rosyjskich – najszybciej na Bałtyku
Rzeczpospolita
Polskie porty korzystają ze światowego boomu przewozów kontenerowych. Przeładowują coraz więcej pojemników i wyprzedzają porty skandynawskie.
Liczba przewozów kontenerów na Bałtyku wzrosła w 2007 roku o blisko 17 procent. – To więcej niż średnia światowa, która wynosi ponad 11 procent – zauważa Maciej Matczak, autor przygotowanego przez Actia Forum raportu Baltic Container Outlook 2007. Jeszcze szybsze, bo 32-procentowe tempo wzrostu miały przeładunki kontenerów w polskich portach. Dzięki temu nasz kraj zajął czwarte miejsce w rankingu państw nadbałtyckich o największych obrotach kontenerowych.
W 2007 roku we wszystkich portach na polskim wybrzeżu przeładowano 767,5 tys. TEU (kontenerów 20-stopowych). Przeładunki kontenerów najbardziej wzrosły w Gdyni – o ponad 100 tys. ton, co dało 614 tys. TEU. W tym mieście znajduje się największy w Polsce terminal kontenerowy mający techniczne możliwości obsługi ok. 750 tys. TEU rocznie. Według danych Actia Forum Gdynia jest trzecim kontenerowym portem nad Bałtykiem. Największy jest Petersburg, w którym w 2007 roku przeładowano niemal 1,7 mln TEU. Drugie miejsce zajmuje Göteborg, a za Gdynią uplasowały się Kotka, Aarhus i Helsinki. Co czwarty kontener wwożony na Bałtyk trafia do Rosji. Petersburg nie jest w stanie przyjąć wszystkich przesyłek. Dlatego trafiają one m.in. do pobliskiej Kotki. W 2007 roku masa przeładowanych kontenerów w tym fińskim porcie wzrosła o ponad 100 tys. ton, a ich liczba wyniosła 571 tys. TEU. Rosnące przeładunki kontenerów oznaczają przede wszystkim zwiększającą się wymianę z krajami Dalekiego Wschodu, bo przewozy między państwami bałtyckimi wykonywane są za pomocą ciężarówek.
Dla bałtyckich portów kontenerowych nadchodzą tłuste lata. Wyjątkowo duży wzrost gospodarczy Rosji, państw nadbałtyckich i Polski, który według przewidywań potrwa jeszcze kilka lat, rosnąca produkcja spowodowana licznymi inwestycjami oraz zwiększające się spożycie wewnętrzne sprzyjają wzrostowi wymiany handlowej. Na zalew kontenerów przygotowują się m.in. Rosjanie, którzy kończą budowę nowego portu kontenerowego Ust-Ługa. Odciąży on przeładowany Petersburg. W Gdańsku w 2007 roku powstał głębokowodny port DCT Gdańsk, który w obecnej fazie może obsłużyć 500 tys. TEU, a po rozbudowie do 1 mln TEU. DCT może przyjmować statki o zanurzeniu do 16 m, a więc co najmniej o 3 m większym niż pozostałe polskie porty. Właśnie DCT Gdańsk ma ambicję stać się w najbliższych latach bałtyckim hubem, czyli portem, do którego wpływają statki bezpośrednio z Dalekiego Wschodu i który rozdziela ładunki do odbiorców w krajach nad Bałtykiem. Do tej pory rolę bałtyckiego hubu pełni znajdujący się nad Morzem Północnym Hamburg. W ubiegłym roku Hamburg przeładował 9,9 mln TEU, z kolei największy w Europie (i szósty na świecie) Rotterdam obsłużył po raz pierwszy w historii ponad 10 mln TEU. Porty w Niemczech i Holandii połączone są z portami bałtyckimi gęstą siecią linii dowozowych. Tylko z Hamburga do Rosji przewiozły one w ub.r. 730 tys. TEU. Pływają na nich 152 statki o łącznej pojemności 113,7 tys. TEU. W ub.r. średnia pojemność jednostki wzrosła o 15,5 procent, do 760 TEU. Kontenerowce pływają pod banderą 19 przewoźników, a największymi są Unifeeder, Team Lines oraz MSC. Statki największego z nich (Unifeedera) łączą sześć hubów Morza Północnego z 16 portami na Bałtyku. Rotterdam (podobnie jak Hamburg) znacznie się rozbudowuje, aby przygotować się do przeładunków 13 mln TEU. Należy podkreślić, że niestety, dwa razy więcej przeładowują największe porty Azji, w tym Singapur (27,9 mln TEU), następnie Szanghaj (26,2 mln TEU) i Hongkong (23,9 mln TEU). Oceaniczne porty łączy flota 3409 kontenerowców, która w stosunku do 2006 roku wzrosła o 11,7 procent. Według rosyjskiego portalu Sea News w 2007 roku armatorzy zamówili statki o łącznej pojemności 1,74 mln TEU, z tego jednostki o pojemności 1 mln TEU zastąpią wycofane ze służby, a o pojemności 720 tys. TEU powiększą nośność floty. Na oceanicznych trasach także przybywa coraz większych kontenerowców. Średnia pojemność statku wzrosła o 4 procent, do 2417 TEU. Projektowane są prawdziwe kolosy: Samsung oferuje zbudowanie kontenerowca o pojemności 16 tys. TEU, natomiast STX Shipbuilding przygotował projekt jednostki przewożącej 22 tys. TEU przy koszcie o 40 procent niższym za TEU od statku typu Panamax.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL