fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Usłyszałem głośne uderzenie

Robert Kubica opowiada "Rzeczpospolitej" o wyścigu i błędzie Lewisa Hamiltona
Rz: Wspaniały weekend w Kanadzie, w czym tkwi sekret tak dobrej formy BMW Sauber?
Robert Kubica: Nie można powiedzieć, że to był nasz najmocniejszy weekend w tym sezonie. Wynik jest z pewnością najlepszy, ale mieliśmy już dużo dobrych weekendów. Poza Australią mój najgorszy wynik w wyścigu to czwarte miejsce, a biorąc pod uwagę średnią pozycję z kwalifikacji, to chyba jestem najlepszy w całej stawce.
Ale chyba miło po raz pierwszy w karierze stanąć na najwyższym stopniu podium w F1?
Oczywiście, bardzo miło wygrać pierwszy wyścig – mój i zespołu BMW Sauber – właśnie tutaj, w Kanadzie. Tu jest wspaniała atmosfera, wielu polskich fanów i zwycięstwo to świetna sprawa, zwłaszcza po tym, co działo się rok temu.
Pomijając wypadek, chyba nie wszystko szło wtedy, jak należy?
W sezonie 2006 jeździło mi się tu świetnie podczas piątkowych treningów, rok temu nie mogłem wycisnąć wszystkiego z samochodu. Nie wszystko działało tak, jak trzeba. Dopiero tegoroczne wyniki pokazują, jak ciężko było w zeszłym sezonie. Wiedziałem, czego potrzebuję – zespół mi to zapewnił w tym sezonie i efekt jest zadowalający dla obu stron.
Po starcie ledwo się pan obronił przed atakiem Raikkonena. Po kilku okrążeniach Fin nagle zaczął jechać dużo szybciej od pana. Były jakieś problemy?
Prawa strona toru na starcie jest tu bardzo brudna. Ciężko było utrzymać drugą pozycję, myślałem, że Kimi mnie wyprzedzi. Udało się, ale po pięciu – sześciu okrążeniach pojawił się taki sam problem, jaki mieliśmy w Australii. Dobraliśmy trochę za duże ciśnienie w oponach, tylne gumy bardzo się nagrzały. Dałem znać przez radio, żeby w drugim komplecie opon obniżyć ciśnienie, i potem było już w porządku.
Strategia jednego tankowania była chyba lepsza, a pan zjeżdżał do boksu dwa razy…
Nie mieliśmy szczęścia, jeśli chodzi o taktykę – wszystko przez neutralizację. Kiedy po tankowaniu dojeżdżałem do końca alei serwisowej, właśnie zapaliło się czerwone światło i musiałem się zatrzymać. To był ten moment, w którym taktyka jednego tankowania stała się lepsza – po prostu wróciłem na tor za kierowcami, którzy podobnie jak ja musieli już tylko raz zjeżdżać do boksu.
Jednak się udało…
O wszystkim zadecydowały okrążenia po tankowaniu Timo Glocka. Miałem wolny tor i siedem czy osiem okrążeń, żeby uzyskać wystarczającą przewagę nad Nickiem. Nie było łatwo, ale się udało.
W tym roku celem BMW było wygranie pierwszego wyścigu i już się nam udało
Widział pan, jak Hamilton taranuje Raikkonena?
Usłyszałem głośne uderzenie i zobaczyłem samochód Lewisa wbity w tylne skrzydło ferrari. Rok temu także czekałem przy czerwonym świetle, wtedy jadący przede mną Giancarlo Fisichella i Felipe Massa nie zatrzymali się i zostali za to wykluczeni z wyścigu. Tym razem stanąłem bok w bok z Kimim i po chwili nadjechał Lewis – bez zwalniania. Chyba powinienem mu podziękować, że wybrał uderzenie w Kimiego, a nie we mnie.
Czy wyniki z Kanady oznaczają, że BMW Sauber na stałe dołączyło do wielkiej dwójki na szczycie Formuły 1?
Kiedy po siedmiu wyścigach prowadzi się w mistrzostwach świata, to znaczy, że ma się do dyspozycji samochód, którym można wygrywać wyścigi, czy walczyć o czołowe pozycje. Wydaje mi się jednak, że biorąc pod uwagę czystą szybkość, jeszcze nie jesteśmy gotowi do zwyciężania. W tym roku naszym celem było wygranie wyścigu i udało się to – myślę, że wcześniej, niż sądziliśmy. Oczywiście tutaj zdecydowanie najszybszy był Hamilton, ale popełnił błąd – a za błędy się płaci. Wygraną zawdzięczam właśnie jemu – najszybsza trójka w tym wyścigu to właśnie on, Kimi i ja. Błąd Lewisa wyeliminował dwóch z tej trójki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA