fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

My chcemy, pragniemy i możemy – Niemcy muszą wygrać

Przed meczem Polska – Niemcy. O tym, kto wygra, dyskutowali politycy, kibice i ci, których na co dzień piłka nożna nie interesuje
Cykliczny program Bogdana Rymanowskiego „Kawa na ławę”: do meczu jeszcze dużo czasu, ale widać, że emocje już rozgrzewają polityków.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Tadeusz Cymański mówi: – My chcemy, pragniemy i możemy. Niemcy muszą ten mecz wygrać. Ryszard Kalisz z LSD wierzy w Leo Beenhakkera. – Z pewnością znajdzie odpowiedni system motywacyjny dla naszej drużyny. Jest w tym mistrzem – twierdzi Kalisz. Jedynym, który tonuje nastroje, jest Stefan Niesiołowski z PO. To zabawa, więc bawmy się – powtarza i typuje remis 1:1.
Kiedy politycy dyskutują, po polskich miastach pędzą samochody z biało-czerwonymi flagami. Niektóre z nich jadą do Austrii.
Prawdziwi kibice liczą jeszcze, że dojadą do Klagenfurtu w ostatniej chwili i cudem kupią wejściówki na stadion. Nie wiedzą, że koniki oferują bilety po 700 – 800 euro.
Ale zdecydowana większość obejrzy to spotkanie w swoich domach, w towarzystwie znajomych, wielu z nich pójdzie do kin, by tam spojrzeć na ten mecz z innej perspektywy. W Lublinie wielu kibiców szło do kina Kosmos umalowanych w biało-czerwone barwy.
Akcja malowania rozpoczęła się na deptaku trzy godziny wcześniej. Organizator – członkowie stowarzyszenia Młodzi Demokraci dawali też każdemu zainteresowanemu polską flagę.
Telebimy, kina, puby. Ludzie nie lubią takich chwil przeżywać w samotności, więc o wolne miejsca w niedzielny późny wieczór łatwo tam nie było.
W Malborku mieszkańcy miasta i turyści oglądali mecz Polaków z Niemcami w Fosie Południowej zamku. Miejski Dom Kultury z inicjatywy Malbork Welcome Center zaplanował piknik sportowy. Najpierw koncert, później transmisja na wypożyczonym telebimie o wielkości 17 metrów kwadratowych. Jeszcze nie wiadomo, czy pozostałe mecze będą pokazywane w takich warunkach, wcześniej czegoś podobnego nie organizowano. Koszty wypożyczenia telebimu są duże (około 20 tysięcy złotych), więc tylko zwycięstwa Polaków sprawią, że będzie to opłacalne.
W Warszawie takie imprezy to już tradycja. Na Polu Mokotowskim finał MŚ w 1998 roku i pamiętny mecz Francja – Brazylia oglądał nieżyjący już mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Władysław Komar, teraz przychodzą tam aktorzy, ludzie z pierwszych stron gazet. Mogą liczyć nie tylko na wielkie emocje, ale na zdjęcie, które zrobi jeden z wielu obecnych tam fotoreporterów.
Mecz Polska – Niemcy to również okazja do wygłaszania kontrowersyjnych sądów. Nagle wszyscy znają się na piłce nożnej, czują się w obowiązku, by podzielić się swoją wiedzą.
Jedni zbijają polityczny kapitał, inni mają okazję błysnąć ten jeden, jedyny raz. Zdecydowana większość stawiała na zwycięstwo Polaków, ale nie brakowało też czarnowidzów, którzy na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego wiedzieli, że Polacy przegrają wysoko, a Beenhakker będzie po porażce rwał włosy z głowy.
Tylko poseł Cymański od początku do końca prezentował wzorcowy optymizm. – Celujcie do środka bramki. Niemieckiej – radził.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.pindera@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA