Biznes

Tempelhof przechodzi do historii

Lotnisko Tempelhof
AFP
Głosowanie w sprawie przyszłości berlińskiego lotniska zakończyło się porażką przeciwników jego likwidacji. Plebiscyt się nie udał, bo była za mała frekwencja
Tempelhof jest nie tylko symbolem Berlina, ale i zapisał się mocno w pamięci Polaków. Na nim wylądowało w czasach komunistycznych 16 uprowadzonych maszyn LOT. Nie pomogły kontrole na polskich lotniskach ani obecność na pokładach uzbrojonych agentów służb specjalnych. Kilka samolotów uprowadzili sami piloci. W Berlinie Zachodnim mówiono wtedy, że skrót LOT znaczy po prostu “Landing on Tempelhof”.
Senat Berlina postanowił lotnisko zamknąć, a na czterystu hektarach zasadzić drzewa i wybudować osiedla mieszkaniowe. – Tempelhof musi pozostać. Jest lotniskiem naszych serc – orzekli przeciwnicy likwidacji aerodromu. I rozpoczęli nieznaną do tej pory w Niemczech kampanię społecznego sprzeciwu. Bez trudu zebrali ponad 200 tysięcy podpisów pod żądaniem referendum. – Jest to plebiscyt przeciwko zarozumiałemu stylowi rządzenia burmistrza Klausa Wowereita – ocenia “Süd-deutsche Zeitung”. Po stronie zwolenników stanęły gazety koncernu Springera i kanclerz Angela Merkel, dając do zrozumienia, że “symbol Berlina” nie powinien zniknąć.Położone w samym środku Berlina lotnisko Tempelhof miało być największe na świecie i olśnić każdego, kto miałby dostąpić zaszczytu odwiedzenia Germanii. Tak miała się nazywać stolica Niemiec po zdobyciu przez Hitlera panowania nad światem. Stało się inaczej i Tempelhof nigdy nie stał się głównym lotniskiem Berlina. Przede wszystkim dlatego, że ma krótki pas startowy, gdyż jest otoczony wianuszkiem domów czynszowych. Tempelhof jest jednak częścią historii Berlina, bo w latach 1948 – 1949 lądowały na nim co półtorej minuty amerykańskie samoloty, zaopatrując zachodnią część miasta we wszystkie potrzebne produkty. Znajdująca się wówczas pod kontrolą zachodnich aliantów zachodnia część miasta była odcięta od świata kordonem Armii Czerwonej. Burmistrz Klaus Wowereit (SPD) sugerował, że cała kampania ma wyłącznie podtekst polityczny. Wowereit wygrał dwa lata temu po raz kolejny wybory i od sześciu lat rządzi stolicą Niemiec w koalicji z postkomunistami. A Senat argumentował, że Tempelhof jest anachronizmem, bo Berlin ma dwa inne lotniska.
Za kilka miesięcy w Berlinie odbędzie się kolejne referendum na temat przywrócenia religii do szkół. Władze Berlina wprowadziły do szkół etykę jako obowiązkowy przedmiot nauczania. Tym samym religia wypadła z planów szkolnych i jest nauczana jako przedmiot dodatkowy. Stało się tak mimo protestów Kościoła ewangelickiego i katolickiego oraz wielu rodziców. Port lotniczy Tempelhof: www.airport-tempelhof.de
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL