fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Drogie biura urzędników

Eksperci przekonują, że rząd powinien inwestować we własne budynki w Warszawie
Fotorzepa/ Marta Bogacz
Zamiast kupić biurowce, rząd woli je wynajmować. Krytykują to eksperci od nieruchomości i opozycja.

16,9 mln zł – tyle w 2014 r. wydały same tylko ministerstwa na najem powierzchni biurowych. Na takie rozwiązanie zdecydowało się siedem z 17 resortów, a z roku na rok koszty najmu rosną. W 2012 r. rząd wydał na to 14,1 mln zł, a w 2013 r. – 15,3 mln zł. Instytucje podległe poszczególnym ministrom płaciły kolejne dziesiątki milionów.

Najem biur jest standardem w biznesie. – Działalność instytucji komercyjnych, np. banków, podlega jednak zmianom w czasie. Inną politykę powinny więc prowadzić trwałe instytucje rządowe – uważa doradca rynku nieruchomości Tomasz Błeszyński.

Dodaje, że inwestycja w nieruchomości biurowe zwraca się zwykle po dziesięciu latach. Ministerstwom opłacałoby się więc zainwestować w nowe siedziby. Takie plany ma tylko MSZ.

Z kieszeni do kieszeni

Koszty najmu poznaliśmy, wysyłając pytania do wszystkich ministerstw. Z odpowiedzi wynika, że najwięcej na ten cel w 2014 r. wydały MSZ (6 mln), resort pracy (4,9 mln) i sportu (3,4 mln). Biura wynajmują też ministerstwa Sprawiedliwości, Kultury i Rolnictwa, a w 2014 r. tymczasowo również Infrastruktury i Rozwoju.

Zdaniem Błeszyńskiego całkowite koszty dla budżetu w 2014 r. mogą odbiegać od wspomnianych 16,9 mln zł. – Niektóre resorty wynajmują powierzchnie biurowe od siebie nawzajem, co z punktu widzenia podatnika przypomina przekładanie pieniędzy z kieszeni do kieszeni – mówi.

Do tego dochodzą koszty ponoszone przez instytucje podległe resortom. O ich wysokość też spytaliśmy ministerstwa, jednak konkretne dane podało tylko pięć. Inne twierdzą, że takich instytucji nie mają albo zebranie informacji zajęłoby dużo czasu.

Jednak i tak liczby robią wrażenie. Koszty najmu instytucji podległych resortom gospodarki, sportu, środowiska, nauki i pracy wyniosły w 2014 r. 30,8 mln zł. Przykładowo 3 mln zapłaciło Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich podległe resortowi pracy. Ministerstwo Sprawiedliwości wysłało nam też informację o najmie dla sądów apelacyjnych w całym kraju. W 2014 r. kosztowało to 41,5 mln

W jakim celu urzędnicy pozyskują powierzchnie na rynku? Przykładowo Ministerstwo Kultury informuje, że w 2014 r. zatrudniło nowych pracowników w celu realizacji projektów unijnych, a innych trzeba było gdzieś przenieść z powodu remontu. MSZ tłumaczy, że musi wynajmować powierzchnie biurowe dla instytucji międzynarodowych, jak Ośrodek Informacji ONZ.

Jednak wiele resortów i agend po prostu nie jest właścicielem swoich siedzib. Na przykład Ministerstwo Sportu wynajmuje barokowy pałacyk przy ul. Senatorskiej w Warszawie.

– To trochę jak z samolotami dla rządu. Za czarter dwóch embraerów płacimy 25 mln zł rocznie, choć zakup zwróciłby się po kilku latach – mówi poseł SLD Dariusz Joński.

Rząd głuchy na apele

Dlatego apele o to, by rząd kupił nowe siedziby, są formułowane przy każdym planowaniu budżetu. Temat pojawił się przykładowo w grudniu podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury, gdy omawiano budżet Urzędu Transportu Kolejowego.

– Jak to możliwe, że jeden z najważniejszych urzędów państwowych, odpowiedzialny i nadzorujący bezpieczeństwo ludzi, nie ma własnej siedziby? – pytała posłanka PO Elżbieta Pierzchała.

O pieniądze na nowe siedziby apelowały też w Sejmie m.in. Prokuratura Generalna i Krajowa Rada Sądownictwa.

Takie decyzje rząd podejmuje rzadko. Z odpowiedzi ministerstw wynika, że nową siedzibę zbudować albo kupić chce tylko MSZ. Przy ul. Bagatela ma stanąć nowe centrum konferencyjne. – Rząd obawia się podejmowania odważnych decyzji budżetowych i woli rozwiązania tymczasowe – mówi Joński.

Tomasz Błeszyński dodaje, że rząd powinien też zrobić rzetelną inwentaryzację swoich zasobów, by zbadać, czy część z nich może wymienić na inne. Pomogłoby to też stwierdzić, czy najem dodatkowych powierzchni ma sens. O tym, że mogą być z tym problemy, może świadczyć kontrola NIK w MSZ dotycząca wydatków w 2013 r.

Okazało się, że pomieszczenia w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc w Polsce, w pałacu przy ul. Miodowej w Warszawie, resort dyplomacji wynajął na... magazyny. W dodatku przez wiele miesięcy stały częściowo puste.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA