fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marcin Krakowiak o tym, jak dobrze doradzać klientowi kancelarii

Marcin Krakowiak
materiały prasowe
Rozmowa: Marcin Krakowiak, radca prawny, partner i szef Praktyki Infrastruktury i Energetyki w kancelarii DZP

Rz: Potrafi Pan odróżnić dobrą nawierzchnię drogi od złej?

Marcin Krakowiak: Zaskoczę Panią, niestety nie. Ale faktem jest, że prawnik zajmujący się projektami infrastrukturalnymi musi mieć także wiedzę m.in. o podbudowie z kruszywa wykorzystywanej przy budowie dróg. O ile kiedyś prawnicy musieli uczyć się tylko prawa, to dziś powinni mieć odpowiednią wiedzę na temat branży, którą się zajmują.

Jak głęboka musi być to wiedza? Czy prawnicy często kończą dodatkowe studia?

Tak, w moim zespole są osoby, które oprócz wykształcenia prawniczego mają wiedzę techniczną. Wśród prawników DZP są także inni specjaliści, np. w zespole zajmującym się m.in. ochroną zdrowia mamy osobę z dyplomem lekarskim. Z kolei edukacja ekonomiczno-finansowa powoli staje się standardem w naszej profesji. Dziś taka wiedza jest niezbędna do pracy. Tzw. prawnik – generalista coraz częściej napotyka na trudności, aby skutecznie doradzać. Nie wystarczy bowiem powiedzieć klientowi, co jest w danym paragrafie, trzeba jeszcze przełożyć przepisy na jego sytuację biznesową. Trudno doradzać przy budowie elektrowni nie mając pojęcia jak ona działa. Stąd też, przy tak szerokim spektrum projektów i specjalizacji, mój zespół liczy prawie 40 prawników.

Czy to znaczy, że zajmuje się Pan bardziej prawem czy biznesem?

Zarówno tym i tym. Teraz, aby dobrze doradzać klientowi musimy być blisko niego, poznać jego cele biznesowe, potrzeby i oczekiwania. I dopiero mając tę wiedzę możemy doradzić jak w ramach środków prawnych to osiągnąć.

A czy odwiedza Pan inwestycje przy których doradzacie?

Jest to konieczne. Na papierze nie widać wielu rzeczy. Na przykład doradzając przy przejęciu huty szkła dopiero wizyta na miejscu pozwoliła wykryć problem związany z zakładową stacją benzynową, która była zamknięta wiele lat wcześniej. A ku zaskoczeniu wszystkich, pod stacją znajdował się duży zbiornik z niewiadomą substancją. To była bomba nie tylko ekologiczna, ale i prawna.

Czy była jakaś inwestycja, która zrobiła na Panu szczególne wrażenie?

Miałem przyjemność być na szczycie budującego się nowego bloku energetycznego elektrowni w Kozienicach. Duże wrażenie zrobiło na mnie, gdy byłem na wysokości ponad stu metrów, w samym środku Puszczy Kozienickiej i zobaczyłem doskonale działający mechanizm angażujący pracę wielu setek ludzi. Dopiero rozumiejąc skalę takiej inwestycji ma się odpowiednią perspektywę w doradztwie.

Czy była jakaś kwestia techniczna, która sprawiła Panu największą trudność?

Na pewno nie są łatwe zagadnienia związane z gospodarką odpadami. Nie chodzi tu o same uregulowania prawne, które swoją drogą zmieniają się co chwila, ale o sposób ich wykorzystywania w praktyce. Kreatywność przedsiębiorców np. przy klasyfikacji odpadów (nadawania im kodów) oraz ich własnej interpretacji przepisów dotyczących metod przetwarzania potrafi zaskoczyć. Zrozumienie praktycznych ryzyk z tym związanych, a przede wszystkim wychwytywanie tych niuansów wymaga naprawdę sporo czasu, doświadczenia i wyczucia. Trudna była też dla nas, jako dla prawników obsługujących inwestycję, sprawa Stadionu Śląskiego, na którym, podczas budowy pękły istotne elementy konstrukcji zadaszenia. Do dziś trwa spór, dlaczego tak się stało. Cały proces inwestycyjny przedłużył się przy tym oczywiście o kilka lat. Bardzo ciekawa była też sprawa dotycząca restrukturyzacji PLL LOT, na którą konieczne było uzyskanie zgody Komisji Europejskiej. .

Prawnicy zajmujący się właśnie infrastrukturą i energetyką chyba nie narzekali ostatnio na ilość pracy. Wydaje się, że dużo się dzieje w tych branżach, jak Pan ocenia tę sytuację?

Jest ona związana w dużej mierze z perspektywami finansowymi Unii Europejskiej. W tej chwili jesteśmy na etapie rozliczania inwestycji wykonanych w ramach poprzedniej perspektywy. Toczą się też ciągle spory dotyczące tych projektów. Zaczynają się także prace nad nowymi inwestycjami związanymi z Perspektywą Finansową 2014-2020. Tu też zaczynają pojawiać się spory – często przecież, zanim inwestycja się rozpocznie odwołaniem od wyniku przetargu zajmuje się Krajowa Izba Odwoławcza. Na każdym etapie realizacji takiej inwestycji trudno się więc obejść bez prawnika.

Przy jakich inwestycjach będzie Pana zdaniem teraz najwięcej pracy?

To rynek będzie dyktował trendy. Ale można się spodziewać, że sporo będzie się działo przy budowach dróg, modernizacji kolei. Wszyscy korzystamy z transportu kolejowego i wiemy, jak bardzo musi się on jeszcze rozwinąć. W nowej unijnej perspektywie finansowej są też środki, które mogą być przeznaczone właśnie na koleje.

Co z energetyką?

Z uwagi na toczące się procesy inwestycyjne nie grozi nam już raczej widmo blackoutów domu. Jednak największa inwestycja w sektorze energetycznym, czyli budowa elektrowni jądrowej wciąż jest przed nami. Perspektywiczna jest przede wszystkim energia odnawialna. W tej branży widać duże ożywienie – zwłaszcza w energetyce wiatrowej. Toczą się dyskusje o biomasie. Z uwagi na toczące się prace nad rozporządzeniami określającymi podstawowe warunki finansowe systemów wsparcia nie wiemy jeszcze, w jakim pójdą kierunku.

Pewne nadzieje zaczęło niedawno budzić Partnerstwo Publiczno-Prywatne. Czy sądzi Pan, że ta formuła będzie częściej stosowana?

PPP rozwija się powoli z różnych przyczyn. Zmiany legislacyjne są konieczne. Bardzo skomplikowany jest proces rozliczania tych inwestycji z punktu widzenia finansów publicznych (zwłaszcza klasyfikacji do długu publicznego), co może zniechęcać samorządy do szerszego stosowania tego modelu realizacji zadań publicznych. Są już jednak jaskółki zmian. Świetnym przykładem jest duża inwestycja na budowę i eksploatację spalarni odpadów w Poznaniu. Pierwotnie projekt planowano zrealizować w trybie koncesji na roboty budowlane. W tym modelu to inwestor byłby odpowiedzialny za pozyskanie strumienia odpadów do instalacji, co ze względu na zachodzące obecnie zmiany na rynku odpadów spowodowałoby, że żaden bank nie zdecydowałby się na sfinansowanie takiej inwestycji. Jednak dzięki otwartości zamawiającego udało nam się przekonać decydentów do formuły PPP, w której strumień odpadów został zagwarantowany przez stronę publiczną. Ostatecznie wspólnie wypracowaliśmy model hybrydowy, tj. łączący środki prywatne i europejskie, co jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem w naszym kraju. Ucieszyło nas zatem, że w ostatnich tygodniach Komisja Europejska potwierdziła, że dofinansuje projekt dotacją w wysokości ponad 80 mln euro.

Swego czasu mówiło się też, że samorządowcy obawiają się posądzeń o korupcję i dlatego niechętnie realizują wspólne projekty z przedsiębiorcami.

To się już zmieniło. PPP się ucywilizowało. Procedury są jasne, nie sądzę, żeby jeszcze ktoś mógł mieć tego typu obawy. Najlepszym dowodem na to jest także to, że NIK w swoich raportach pozytywnie wypowiada się o tym modelu realizacji projektów. W ostatnich latach udało się w tym trybie zrealizować kilka ciekawych inwestycji, rozpoczynają się kolejne, zwłaszcza w obszarze budowy i eksploatacji dróg publicznych.

Z tego co Pan mówi jest dobrze i widać pozytywne zmiany.

Tak i chciałbym, żeby ta tendencja była trwała i obejmowała inne/pozostałe dziedziny rzeczywistości biznesowej.

Podsumowując, jak rysuje się najbliższa najbliższa przyszłość infrastruktury i energetyki z Pańskiej perspektywy?

Ogólna tendencja jest dobra. Cieszy mnie oczywiście, gdy nasze rozwiązania biznesowe, czasem niestandardowe, zyskują akceptację i są wdrażane. Daleki jestem od hurraoptymizmu, bo jest jeszcze wiele do zrobienia pod względem m.in. proceduralnym i decyzyjnym. Ale to już na inną, dłuższą rozmowę.

—rozmawiała Katarzyna Borowska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA