fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Żegnaj, Juergen

Juergen Klopp ma 48 lat, w Borussii pracuje od 2008 roku
AFP
Twórca sukcesów Borussii Juergen Klopp po sezonie opuści Dortmund. To może być symboliczny koniec drużyny.

– Już teraz wiem, że będę za wszystkimi tęsknił, bo przeżyłem tu wspaniałe siedem lat – wspominał Klopp na konferencji prasowej. Dwa tytuły mistrza Niemiec, jeden puchar, dwa superpuchary, finał Ligi Mistrzów – tych chwil nie jest w stanie przyćmić kryzys, jaki wypchnął w tym sezonie Borussię z futbolowej elity.

– Napisaliśmy piękną historię, ale uważam, że teraz nadszedł czas na zmiany. Nie była to łatwa decyzja, chciałbym zostać tu tak długo, jak się da, ale wiem, że ta drużyna zasługuje na coś więcej. Nie jestem już dla niej idealnym człowiekiem na tym stanowisku – twierdzi Klopp.

Trudno będzie się przyzwyczaić do widoku ławki Borussii bez sympatycznego, nieogolonego faceta w okularach i bluzie z kapturem, szalejącego przy linii bocznej. Podziwialiśmy jego luz i specyficzny humor, lubiliśmy za ciepłe słowa o polskich piłkarzach, za to, że dostrzegł talent Łukasza Piszczka i Roberta Lewandowskiego, zawsze wierzył w Jakuba Błaszczykowskiego.

O rezygnacji Kloppa było głośno od samego rana. Pierwszy napisał o niej „Bild", trener w rozmowie z prezesem klubu Hansem-Joachimem Watzke miał zasugerować, że czuje się wypalony. – Nie jestem zmęczony. Nie robię sobie rocznego urlopu. A przynajmniej go nie planuję, bo w tej pracy różnie bywa – przyznaje.

Klopp to gorące nazwisko na rynku, na brak propozycji narzekać nie będzie. W Anglii niektórzy już zacierają ręce, bo nigdy nie ukrywał, że chciałby spróbować swoich sił w Premiership. „Gdyby Barcelona z ostatnich czterech lat była pierwszym zespołem, jaki bym zobaczył, z tym opanowaniem i zwycięstwami 5:0, 6:0, to pewnie teraz grałbym w tenisa. Przykro mi, ale to dla mnie za mało. W piłce nożnej kocham walkę, nie opanowanie. W Niemczech nazywamy to angielskim futbolem. Deszczowy dzień, ciężkie boisko, każdy wraca do domu brudny i tak zmęczony, że nie jest w stanie grać przez następne cztery tygodnie. Wolę heavy metal. Lubię, gdy jest głośno" – opowiadał kiedyś w jednym z wywiadów.

Ile już razy łączony był z Arsenalem czy Manchesterem United, ale teraz, kiedy oba zespoły złapały wiatr w żagle, bardziej prawdopodobny kierunek to Manchester City. Przyszłość Manuela Pellegriniego wydaje się przesądzona. U Williama Hilla akcje Kloppa stoją najwyżej. Nie ma wątpliwości, że ktoś taki jak on – z charyzmą i międzynarodowym doświadczeniem, stawiający na futbol atrakcyjny dla oka – mógłby zrealizować wreszcie marzenia arabskich właścicieli klubu o podboju Europy.

A może jednak Real Madryt? Tam też latem może się zwolnić miejsce. Nie jest tajemnicą, że Carlo Ancelotti dostał ultimatum: jeśli nie zdobędzie tytułu lub nie wygra Ligi Mistrzów, pożegna się z posadą.

Według „Bilda" następcą Kloppa w Dortmundzie będzie Thomas Tuchel, który tak jak on przed przyjściem do Borussii pracował w FSV Mainz. 42-letni Tuchel od prawie roku jest bezrobotny, właśnie zerwał negocjacje z Hamburgerem SV. Udzielił wywiadu, w którym powiedział, że tęskni za zapachem szatni i trawy. Zdaniem dziennika Borussia zaoferowała mu czteroletnią umowę o wartości 20 mln euro. Klub na razie nie zamierza komentować żadnych doniesień.

Czy rezygnacja Kloppa nie rozbije drużyny? Nowy trener nie będzie miał łatwego zadania. Od dawna słychać, że Mats Hummels przejdzie do Manchesteru United, oferty z Wysp mają także Ilkay Guendogan (Arsenal, Liverpool, Manchester City) i Neven Subotić (Manchester United, Arsenal).

Ale przed nimi być może ostatnia misja w Dortmundzie: awans do europejskich pucharów. – Juergen, patrząc na to, że niedawno byliśmy na dnie, to byłaby kolejna niesamowita sprawa, którą byś dla nas zrobił – mówi dyrektor sportowy klubu Michael Zorc. – Mam nadzieję, że wszyscy zgotują ci pożegnanie, na jakie zasłużyłeś.

To pożegnanie odbędzie się 23 maja, gdy Borussia zagra z Werderem w ostatniej kolejce Bundesligi. Tydzień później może być finał Pucharu Niemiec w Berlinie, ale najpierw Borussia musi pokonać Bayern.

– Nie znikam z tego świata, mam trzy karnety na stadion, więc nasza przyjaźń będzie trwać – obiecuje kibicom z Dortmundu Klopp.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA