Biznes

Drogowcy tną plany

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Rząd krytycznie przygląda się programowi budowy dróg i autostrad. Niewykluczone, że z części inwestycji koniecznych na Euro 2012 będzie musiał zrezygnować
Zgodnie z szacunkami rynku koszty materiałów i robocizny przy budowie dróg wzrosną w tym roku nawet o 30 proc. Rewizja rządowego programu drogowego jest zatem konieczna, bo pieniędzy na ten cel nie przybędzie. Do czerwca drogowcy mają zakończyć przegląd planowanych inwestycji i wtedy się okaże, które projekty zostaną odłożone do realizacji w późniejszym terminie.
– Takiego przeglądu będziemy dokonywać co roku – przekonuje Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Nie potwierdza nieoficjalnych informacji, że niektóre inwestycje po przeglądzie mogą zostać usunięte z obecnie obowiązującej listy. Do 2012 roku drogowcy na budowę ok. 2100 km dróg ekspresowych i ok. tysiąca km autostrad mają zarezerwowane ok. 121 mld zł. Plan inwestycyjny powstawał w 2007 r. – od tego czasu ceny wzrosły i wszystko wskazuje na to, że to nie koniec. Jeśli trzeba będzie ciąć, w pierwszej kolejności z listy wypadną zapewne te inwestycje, które są najsłabiej przygotowane. To przede wszystkim ponad 1000 km z 2100 km dróg ekspresowych, które mają powstać w Polsce do rozpoczęcia Euro 2012. W tym przypadku Generalna Dyrekcja dopiero przygotowuje dokumenty niezbędne do wystąpienia o decyzję środowiskową. Chodzi m.in. o 144 km ekspresowej trójki z Gorzowa Wielkopolskiego do Nowej Soli, która powinna zostać oddana w 2011 roku, czy 100 km drogi nr 5 z Poznania do Wrocławia. Niewykluczone, że drogowcy zdecydują się również na rezygnację z budowy trasy ekspresowej nr 17 z Warszawy do Lublina.
W skrajnych przypadkach, jak miało to miejsce dla odcinka autostrady A4 z Krakowa do Tarnowa, na decyzje środowiskową czeka się do półtora roku. Formalności konieczne do rozpoczęcia inwestycji, od otrzymania decyzji środowiskowej, trwają co najmniej dwa lata. Tymczasem inwestycje, które mają przygotować Polskę do organizacji Euro 2012, muszą rozpocząć się najpóźniej za półtora roku. Jak wtedy będą się kształtować ceny, nie sposób przewidzieć. Jak szacują firmy budowlane, do końca roku średni koszt budowy kilometra autostrady może wzrosnąć nawet o ok. 30 proc., z ok. 9 do ok. 12 mln euro. Tymczasem rząd, konstruując plan finansowy, przyjął rezerwę na wzrost kosztów ok. 10 – 15 proc. – Z naszych szacunków wynika, że do końca roku ceny podstawowych materiałów wzrosną od ok. 5 do ok. 14 proc. – mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu. Dodatkowo firmy w swoich budżetach muszą zapewnić pieniądze na podwyżki dla pracowników – od 10 nawet do 30 proc. Jak dodaje Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Budownictwa, wzrosnąć mają także koszty transportu kruszyw. – W zeszłym roku PKP Cargo podniosły ceny o ok. 20 proc. – wyjaśnia. Te podwyżki mogą sprawić, że GDDKiA będzie musiała zrezygnować z części inwestycji. Chyba że rząd znajdzie dodatkowe pieniądze lub inny sposób na obniżenie cen. – Wielkość nakładów na program drogowy to decyzja polityczna – tłumaczy Jakub Lutyk, rzecznik MF. – O tym, jakie środki są w poszczególnych latach przeznaczane na budowę dróg, decyduje rząd. Jeśli minister infrastruktury w 2009 r. zgłosi zapotrzebowanie na większe pieniądze, niż ma to zapisane, a rząd uzna, że jest to zasadne, wtedy będziemy się zastanawiali, gdzie można zaoszczędzić. W zeszłym roku udało się wyhamować wzrost cen, zwiększając konkurencję na rynku, m.in. obniżając wymagania stawiane firmom startującym do przetargów. Pomóc też mogą rozwiązania mniej konwencjonalne. Wczoraj minister infrastruktury Cezary Grabarczyk poinformował, iż partnerami w modernizacji sieci drogowej mogą być firmy chińskie – zarówno jako wykonawcy, jak i dostawcy materiałów. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.stefanska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL