fbTrack

Kraj

Powązki dla stalinowskiego ubeka

Powązki Wojskowe
Fotorzepa/Radek Pasterski
Płk Władysław Wojtasik, który robił karierę w stalinowskich organach bezpieczeństwa, spocznie w czwartek na prestiżowych Wojskowych Powązkach – dowiedziała się rp.pl

Płk Wojtasik w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa w Ząbkowicach Śląskich zaczął pracować w 1945 roku. Później przeniósł się do urzędu wojewódzkiego we Wrocławiu, a od 1950 roku pracował w Departamencie III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W najgorszym okresie stalinizmu ten departament odpowiadał za walkę z podziemiem niepodległościowym.

Wojtasik skończył roczny kurs KGB w Moskwie, po czym rozpoczął pracę w Komitecie do spraw Bezpieczeństwa Publicznego. Kariera w bezpiece była dla stalinowca przepustką do pracy w dyplomacji. Był m.in. rezydentem wywiadu w Paryżu, a w późniejszych latach ambasadorem PRL w Rumunii i w Chińskiej Republice Ludowej. Zmarł 24 marca.

We wrześniu ubiegłego roku szef MON Tomasz Siemoniak wydał decyzję zamykającą Wojskowe Powązki dla wojskowych, którzy karierę robili w PRL. Dlaczego więc na tym cmentarzu spocznie Wojtasik? W zarządzie cmentarza dowiedzieliśmy się, że zostanie pochowany w kwaterze, której gestorem nie jest MON. Jak ustaliliśmy, Wojtasik ma tam grobowiec rodzinny.

We wrześniu Tomasz Siemoniak zmienił też ceremoniał wojskowy wprowadzając zalecenie konsultacji m.in. z IPN decyzji o przyznaniu honorowej asysty podczas pogrzebu. W tym przypadku nowe przepisy zadziałały. – Do Dowództwa Garnizonu Warszawa wpłynął wniosek o przyznanie asysty, ale dowódca odmówił na podstawie opinii przesłanej z IPN – informuje rzeczniczka garnizonu ppłk Joanna Klejszmit-Bodziuch.

Zmiany w przepisach były efektem skandali z pogrzebami wysokich rangą funkcjonariuszy dawnego aparatu represji. W kwaterze wojskowej na Powązkach w ostatnich latach spoczęli m.in. były szef MON gen. Florian Siwicki i były szef MO, gen. Tadeusz Pietrzak, posądzany o udział w zabójstwie 30 partyzantów.

W ubiegłym roku z honorami pochowano w Koszalinie pułkownika Wacława Krzyżanowskiego, który w 1946 roku jako prokurator zażądał kary śmierci dla 17-letniej sanitariuszki AK, słynnej Danuty Siedzikówny „Inki".

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL