fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Służby ciekawią bardziej niż SKOK

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
Kampania prezydencka: Jakie tematy interesują Polaków

Jak Polacy przyjmują tematy, które w kampanii wyborczej próbują narzucić sztaby dwóch głównych kandydatów w majowych wyborach prezydenckich?

Z telefonicznego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej", zrealizowanego pod koniec zeszłego tygodnia, wynika, że wytykanie nieprawidłowości w systemie SKOK, w czym wyspecjalizowali się politycy PO wspierający Bronisława Komorowskiego, nie przynosi większego efektu. Polacy nie są bowiem tym tematem bardzo zainteresowani.

Jednak jeszcze mniejsza uwaga towarzyszy dyskusji o zastąpieniu złotówki euro, która jest teraz osią kampanii Andrzeja Dudy z PiS.

Jakimi więc tematami poruszanymi w kampanii wyborczej Polacy rzeczywiście się przejmują?

Ostrożnie z zagrożeniem

Bezapelacyjnie najważniejsze jest bezpieczeństwo zewnętrzne Polski. 96 proc. badanych wskazuje, że jest to dla nich istotna sprawa. Niemal identycznie wygląda to w elektoratach obu kandydatów, a także w odpowiedziach wyborców niezdecydowanych.

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, zauważają jednak, że temat ten jest trudny do wykorzystania w kampanii. – Bezpieczeństwo to delikatny temat. Obydwaj kandydaci nie chcą mobilizować elektoratów poprzez poczucie zagrożenia. Wolą odwoływać się do potrzeby poczucia bezpieczeństwa – mówi dr Jacek Sokołowski, politolog Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wpisuje się w to hasło wyborcze prezydenta „Wybierz zgodę i bezpieczeństwo". – Tyle że poza hasłem niewiele zrobił. Powinien jeździć na poligony, występować w moro. Rozumiem, że obawia się straszenia Polaków, ale chodzi o to, by pokazać, że się przygotowujemy – ocenia psycholog społeczny dr hab. Janusz Czapiński.

Zdjęcie z agentem

Zainteresowaniem więcej niż połowy uczestników sondażu cieszy się jeszcze tylko jedna sprawa – Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI). Pojawiła się ona jako odprysk zamieszania wokół SKOK. Politycy PiS przekonywali, że Bronisław Komorowski jest w świetnych relacjach z wywodzącymi się z tych służb zarządcami SKOK Wołomin, do której Bankowy Fundusz Gwarancyjny dopłacił najwięcej. Gdy otoczenie głowy państwa zdementowało informację o powiązaniach prezydenta, stronnicy Dudy pokazali zdjęcie Komorowskiego z byłym agentem WSI Piotrem P., zrobione na premierze filmu „Bitwa Warszawska". Prezydent ripostował, że robi sobie tysiące zdjęć z różnymi ludźmi. Jednocześnie stwierdził w Radiu Zet, że WSI „miało mankamenty", ale jego zniszczenie było „hańbą i zbrodnią". To z kolei dało amunicję opozycji, bo za likwidacją tej służby głosowali wszyscy posłowie PO oprócz obecnego prezydenta.

Dyskusja o WSI zajmuje 63 proc. badanych przez IBRiS. Sprawa ta w podobnym stopniu oddziałuje w elektoratach Komorowskiego i Dudy. Jako ważną określa ją odpowiednio 61 i 69 proc. ich zwolenników. Wyraźnie mniej (50 proc.) interesuje to osoby, które chcą iść na wybory, ale nie mają faworyta.

Na czym polega fenomen tego tematu? – Dzięki użyciu zdjęcia udało się wygenerować komunikat, że prezydent spotyka się z szemranymi typami. Nikt nie wchodził w kwestie merytoryczne – zauważa dr Sokołowski.

Kto się boi SKOK

Inaczej jest z nieprawidłowości w systemie SKOK, które politycy PO wiążą z senatorem PiS Grzegorzem Biereckim (Komisja Nadzoru Finansowego zarzuca mu, że przejął dużą część majątku pochodzącego z kas w Luksemburgu). – Obciążenie PiS sprawą SKOK jest trudne. Z mało znanego Biereckiego ciężko jest zrobić czarny charakter, a partia umiejętnie się od niego odcięła. Nie ma też nitek do samego Dudy – zauważa politolog UJ.

SKOK są jednak ostatnią sprawą, w której więcej ankietowanych wykazuje zainteresowanie (48 proc.) niż jego brak (44 proc.). Tu również nie widać, by sprawą zajmował się wyraźniej jeden z elektoratów. Na jej wagę wskazuje 51 proc. wyborców Dudy i 49 proc. Komorowskiego. Mało prawdopodobne, by udało się z przekazem w tej sprawie do niezdecydowanych – 32 proc. uważa temat za ważny, ale połowa jest przeciwnego zdania.

Euro czy Smoleńsk

Odwrotne proporcje występują w przypadku wprowadzenia w Polsce euro, przed czym ostrzega sztab Dudy. PiS zarzuca prezydentowi, że będzie parł do tego rozwiązania, przywołując jego archiwalne wypowiedzi. Temat za istotny uważa połowa niezdecydowanych. Inaczej sądzi 37 proc. z nich. Nieco mniej osób interesuje się zmianą waluty w elektoratach Komorowskiego (42 proc.), a jeszcze mniej Dudy (40 proc.).

Dla ogółu wyborców sprawa euro jest mniej istotna w kampanii niż temat katastrofy smoleńskiej. 56 proc. badanych wskazuje, że obie te kwestie nie są ważne, ale o ile Smoleńsk jest ważny dla 40 proc., o tyle euro dla 37 proc. ankietowanych. Wskazania dotyczące katastrofy windują mocno wyborcy Andrzeja Dudy, którzy w 77 proc. uznają temat za istotny. Tak samo uważa tylko 26 proc. wyborców PO i 28 proc. niezdecydowanych.

Sprowokować rywala

Zdaniem Czapińskiego wzajemne atakowanie się hakami daje „bilans zerowy". – To dociera głównie do tych, którzy mają już skonkretyzowane poglądy – ocenia psycholog. Wskazuje jednak, że ataki mogą mieć inny cel. – Prowokacja jest skuteczną metodą rozjuszenia przeciwnika. Do mediów wrócił Jarosław Kaczyński, a to znaczy, że dał się wyprowadzić z równowagi – ocenia.

Według Sokołowskiego trudniej pokazać konfliktową twarz Dudy niż Kaczyńskiego. – Takie tematy wrzuca się nie po to, by zdobywać głosy, ale by kreować negatywny wizerunek rywala. Tak jest z zarzutami PiS wobec Komorowskiego w sprawie euro – przekonuje.

Czy ta kampania jest skuteczna? Z danych IBRiS wynika, że od lutego liczba tych, którzy nie wykluczają głosowania na Komorowskiego, spadła z 70 do 65 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA