Sport

Tinkow wyrzuca Riisa. Licencja Astany zagrożona

AFP
Rosyjski miliarder Oleg Tinkow rozstał się z Bjarne Riisem – dyrektorem sportowym sponsorowanej przez siebie grupy Tinkoff-Saxo.

Zespół, w którym jeżdżą Rafał Majka, Maciej Bodnar i Paweł Poljanski, wydał komunikat. „Została zawarta ugoda, która kończy kontrakt. Warunki pozostają utajnione i obie strony nie udzielą więcej komentarzy". W ciągu tygodnia drużyna ma mieć nowego dyrektora sportowego.

Mimo pozornej elegancji rozbrat nastąpił w burzliwych okolicznościach. Riis od kilku tygodni był krytykowany przez Tinkowa. Rosjanin zarzucał dyrektorowi złe przygotowanie zespołu do sezonu, ale czy zwolnił go tylko dlatego? Pojawiły się sugestie, że wyrzuca go w związku z toczącym się wobec byłego kolarza śledztwem Duńskiej Agencji Antydopingowej.

Odejście Duńczyka z Tinkoff-Saxo jest końcem pewnej epoki. W 2001 roku to właśnie on założył grupę, która najpierw nazywała się CSC, potem Saxo-Bank. W 2013 roku były kolarz sprzedał Rosjaninowi zespół za około 6 milionów euro. Po transakcji nadal sprawował jednak nad ekipą nadzór sportowy, w zespole cieszył się ogromnym autorytetem. Najlepsi zawodnicy jak Alberto Contador czy Peter Sagan podpisywali kontrakty z Tinkoff-Saxo ze względu na wielkie pieniądze, ale i obecność duńskiego menedżera. Darzyli go dużo większym zaufaniem niż wybuchowego Tinkowa.

Byt zespołu nie jest jednak zagrożony w przeciwieństwie do kazachskiej Astany. Holenderski dziennik „De Telegraaf" podał, że drużyna Aleksandra Winokurowa w czwartek straci licencję UCI. Powodem jest naruszenie przepisów dopingowych światowej federacji. Od jesieni ubiegłego roku do dziś aż pięciu kolarzy Astany zostało przyłapanych na stosowaniu niedozwolonych środków. W marcu UCI wstrzymała się od decyzji zawieszającej certyfikat, ale teraz nie zamierza okazywać litości. Oznacza to, że zespół, w którym jeździ zwycięzca ubiegłorocznego Tour de France Włoch Vincenzo Nibali, może nie wystartować w żadnym z wielkich tourów, chyba że otrzyma od organizatorów dziką kartę. Astana rozważa także oddanie sprawy do Trybunału Arbitrażowego.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL