fbTrack

Wybory Prezydenckie 2015

Wybory 2015. Komorowski mocno spada, Duda niewiele rośnie

Bronisław Komorowski
Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Urzędujący prezydent zdobyłby najwięcej głosów w pierwszej turze majowych wyborów prezydenckich, ale już niemal pewna jest dogrywka

To konkluzja z telefonicznego badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej" przeprowadzonego 27–28 marca.

Spośród 1100 ankietowanych 66 proc. deklaruje udział w wyborach. 41 proc. z tych, którzy poszliby do urn, wskazałoby na popieranego przez PO Bronisława Komorowskiego. Od ostatniego badania przed dwoma tygodniami stracił 5 pkt proc. Przed miesiącem jego notowania były jeszcze wyższe, ocierał się on o zwycięstwo w pierwszej turze (49 proc.), co oznacza, że w tym czasie stracił 8 punktów procentowych poparcia.

Straty prezydenta sprawiają, że zmniejsza się jego przewaga nad konkurentami, ale niewiele zyskuje na tym jego główny rywal – Andrzej Duda z PiS. Popiera go 27 proc. ankietowanych (o jeden punkt procentowy więcej niż w dwóch poprzednich pomiarach).

Troje kandydatów (Adam Jarubas, Magdalena Ogórek i Janusz Korwin-Mikke) cieszy się poparciem 5 proc. badanych. O ile jednak notowania kandydatki SLD stoją w miejscu, o tyle politycy PSL i KORWiN notują wzrost, odpowiednio o jeden i dwa punkty procentowe.

Po 3 proc. poparcia mają Paweł Kukiz i Janusz Palikot. Dla pierwszego to powrót do notowań, które miał tuż po ogłoszeniu w lutym startu. Lider Twojego Ruchu od stycznia zwiększa poparcie, ale zatrzymał się na poziomie, który miał w połowie marca.

Spośród pozostałych kandydatów, którzy również zadeklarowali w Państwowej Komisji Wyborczej złożenie wymaganych podpisów poparcia, żaden nie przekracza jednego punktu procentowego poparcia. Do zamknięcia tego wydania w poniedziałkowy wieczór zarówno Grzegorz Braun jak i Marian Kowalski z Ruchu Narodowego oraz Paweł Tanajno z Demokracji Bezpośredniej nie byli jeszcze zarejestrowani.

Socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Jarosław Flis uważa, że w tej chwili pewne są tylko dwa pierwsze miejsca. – Zmiany poparcia dla pozostałych kandydatów mieszczą się poniżej granicy błędu statystycznego. Dlatego warto jest śledzić trendy w ich notowaniach w dłuższym okresie – przekonuje.

Marcin Duma z IBRiS zauważa, że od końca stycznia konsekwentnie zyskuje Adam Jarubas. Jego zdaniem jest on beneficjentem ostrego kampanijnego sporu między PO i PiS. – Model kampanii, który przyjął sztab Dudy, sprawia, że spadają notowania prezydenta, ale nie wiąże się to z równie dynamicznym przyrostem poparcia tego kandydata – przekonuje Duma. Jego zdaniem Duda nie buduje przekazu, który przekonywałby do głosowania na niego. – Taki jest przekaz dotyczący waluty euro. Mówi, że Komorowski „puściłby nas z torbami", ale nie ma pozytywnego przekazu Dudy – zauważa.

Według Dumy porażkę poniosła idea „kandydata obywatelskiego", którą lansował sztab Komorowskiego. – Dziś jego notowania to poziom PO plus część zwolenników SLD – szacuje.

Dr Flis wskazuje zaś, że dla Komorowskiego ryzykowna jest polaryzacja na linii Polska radykalna–racjonalna. – Podobny stosowała Unia Wolności i on nie rozbudzał większych emocji społecznych. Dziwi mnie wybór linii, która się dotąd nie udawała – zaznacza ekspert.

Jego zdaniem jest coraz mniej analogii z kampanią reelekcyjną Aleksandra Kwaśniewskiego, który w 2000 r. wygrał w pierwszej turze. – Wspierające go SLD było wtedy dynamicznie prącą do władzy opozycją, a on mógł łowić w sierotach po UW. Wygląda na to, że wcześniejsze wysokie poparcie Komorowskiego wynikało z braku kampanijnego sporu – mówi Flis.

 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL