fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Perfekcyjny budowniczy orkiestr. Maestro Rodziński

Artur Rodziński
TVP
Artur Rodziński jako jedyny Polak prowadził cztery orkiestry z tzw. wielkiej piątki – w Filadelfii, Cleveland, Nowym Jorku i Chicago.

Przyjaźnił się z Toscaninim, którego uważał za wzór dyrygenta. U jego boku debiutował Leonard Bernstein. Rodziński przeszedł do historii jako perfekcyjny budowniczy orkiestr.

Obfitującą w wydarzenia historię polskiego dyrygenta (1892-1958) przedstawia film dokumentalny „Maestro Rodziński" Bożeny Garus-Hockuby i Ewy Nawój. W znacznej części narratorem jest Richard Rodziński, syn kompozytora, który wnosi do opowieści wiele prywatnych wspomnień.

- Miał wrodzony dar uwodzenia – pamięta syn. – Pierwszą prawdziwą miłość spotkał kiedy miał 20 lat, w Wiedniu.

I dodaje, ze to subtelne uczucie przetrwało do końca życia, choć rodzice ukochanej nie zgodzili się na ślub sądząc, że ich córka nie zazna szczęścia u boku muzyka...

W 1917 roku Rodziński ożenił się, rok później zamieszkali we Lwowie, urodził się syn Witold, przyrodni brat Richarda. Potem była kolejna miłość.

- Małżeństwo z moją matką, Haliną, było tym, czego zawsze pragnął – twierdzi Richard Rodziński narodzony z tego związku, który jako kilkulatek był nawet świadkiem na ślubie kościelnym swoich rodziców.

Wspomina, że ojciec spędzał z nim wiele czasu i był to czas cenny. Ojciec miał kamerę i pasję utrwalania życia zawodowego i prywatnego – swojego i przyjaciół. Dziś to unikatowe materiały, z których niektóre stanowią świetną ilustracje opowieści. Widzowie zobaczą nawet kozy (a miał ich setkę), które sprowadził na swoją amerykańską farmę z Hiszpanii.

- Cudownie się bawił jako farmer – pamięta syn.

Nigdy nie dyrygował bez małego pistoleciku – ponoć nabitego. Prezentacja gadżetów i talizmanów Rodzińskiego – daje do myślenia, a syn ocenia je jako znaki przesądów i duchowości, które się ze sobą mieszały w życiu ojca...

Zawodowa kariera Rodzińskiego została w filmie dość szczegółowo opowiedziana – począwszy od studiów muzycznych w Wiedniu, pierwsze krokach na drodze do kariery we Lwowie i w Warszawie, przez punkt zwrotny, którym okazał się wyjazd do USA w 1926 roku na zaproszenie Leopolda Stokowskiego. Potem były występy m.in. w Los Angeles, San Francisco i prowadzenie orkiestry od 1933 roku w Cleveland, które dało Rodzińskiemu niepodważalną pozycję w świecie muzycznym. Aż wreszcie decyzja o powrocie do Europy i praca we Włoszech. Sukcesy w 1958 na gościnnych występach w USA z operą "Tristan i Isolda" – były ostatnimi...

Premiera dokumentu w sobotę o 11.40 w TVP 2.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA