Świat

Niemcy zapłacą, ale nie teraz

Bloomberg
Idea utworzenia specjalnego funduszu odszkodowawczego dla Greków zdobywa coraz więcej zwolenników. Za jest SPD, Zieloni i Die Linke. Przeciw jest CDU i bawarska CSU. Nikt nie jest w stanie zmusić Niemcy do wypłaty jakichkolwiek świadczeń z tytułu zbrodni wojennych. Mogą to jednak uczynić jedynie sami.Nie wykluczone,że tak się stanie.

Chodzi o pomysł zaprezentowany kilka dni temu przez Gesine Schwan (SPD), dwukrotną kandydatkę swej partii na prezydenta. Jej zdaniem Grecy słusznie domagają się finansowego zadośćuczynienia za zbrodnie wojenne jak np. za masakrę SS w wiosce Distomo . Zdaniem Gesine Schwan nawet w 70 lat po wojnie Niemcy nie mogą uciec od moralnej odpowiedzialności. Tego nikt nie kwestionuje.

Również ugrupowanie Angeli Merkel. Politycy CDU twierdzą jednak, że moralnej odpowiedzialności nie należy utożsamiać z pieniędzmi. Dokładnie takie samo stanowisko prezentował kanclerz Helmut Kohl (CDU). Powtarzał, także w czasie wizyty w czerwcu 1998 roku w Polsce, a więc kilka miesięcy przed przegranymi wyborami, że Republika Federalna wypłaciła już w czasie swego istnienia ponad 100 mld marek odszkodowań i czas już najwyższy na grubą kreskę. W tym samym czasie kandydat na kanclerza Gerhard Schroeder ( SPD) i jego przyszły szef dyplomacji Joschka Fischer (Zieloni), zapewniali, że powstanie fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej i przymusowej III Rzeszy. Rzeczywiście powstał z kapitałem 10 mld marek czyli 5 mld euro. Ale nie była to jedynie dobra wola rządu Schroedera.

W amerykańskich sądach spoczywało już sporo pozwów przeciwko niemieckim koncernom, które w czasach nazistowskich korzystały z pracy niewolników. Groziła im przegrana i co za tym idzie zajęcie części ich majątku za oceanem. Utworzenie fundacji odszkodowawczej „Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość" w 2000 roku i wypłata świadczeń na początku ubiegłej dekady 1,6 mln żyjących jeszcze ofiarom ( w tym 484 tys. Polakom) zamknęła sprawę. W Niemczech znów oddzielono przeszłość grubą kreską.

Spokój zakłócali jedynie rodziny pomordowanych Greków w Distomo. Greckie sądy przyznały im odszkodowanie w wysokości 29 mln euro. Berlin, gdzie rządził Gerhard Schroeder, nie chciał o niczym słyszeć. Także o żądaniach wypłaty reparacji. Oficjalny Berlin mówi dziś tym samym językiem, argumentując, że wraz z podpisaniem układu pokojowego 2 4 z 1990 roku będącym de facto traktatem pokojowym kończącym II wojnę światową ,wszelkie odszkodowania, reparacje i inne zobowiązania Niemiec wygasły ostatecznie.

Z prawnego punktu widzenia tak rzeczywiście jest. Za dwa lata w Niemczech odbędą się wybory do Bundestagu. Nie brak ocen,że era Angeli Merkel i chadecji dobiegnie końca. Całkiem możliwa jest koalicja SPD, Zielonych i postkomunistów z Die Linke. Wtedy powinna powrócić sprawa odszkodowań.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL