fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Turyngia likwiduje konfidentów

fot. Will Palmer
Flickr
Współrządzona przez postkomunistów Turyngia postanowiła nie korzystać więcej z usług konfidentów umieszczanych przez służby specjalne w organizacjach zagrażających porządkowi konstytucyjnemu tego landu. Rząd landu twierdzi, że jest to praktyka sprzeczna z demokracją. Agenci pracować będą nadal jedynie tam, gdzie istnieje groźba ataku terrorystycznego.

Współpracownicy Urzędu Ochrony Konstytucji (Verfassungsschutz), czyli kontrwywiadu mają zostać wycofani z organizacji, w których zostali umieszczeni. Oznacza to, że kontrwywiad, przynajmniej na szczeblu tego landu, będzie musiał znaleźć inne sposoby infiltracji podejrzanych grup i organizacji. Lewicowy rząd Turyngii udowadnia, że instytucja opłacanych przez kontrwywiad informatorów jest nie do pogodzenia z zasadami państwa demokratycznego.

Poza tym konfidenci tego rodzaju mają być mało efektywni. Dla przykładu jeden z współpracowników o pseudonimie Corelli skasował w sumie 180 tys. euro. Działał w środowisku prawicowych ekstremistów zbliżonych do grupy terrorystycznej Podziemie Narodowosocjalistyczne (NSU). Grupa ta zamordowała w ubiegłej dekadzie dziesięć osób kierując się motywami rasistowskimi. Ich ofiary to głównie mieszkający w Niemczech imigranci z Turcji i Grecji.

Corelli miał informować o aktywności tej grupy. Jego raporty na nic się jednak nie zdały. Informacje te wyszły na jaw w czasie toczącego się nadal procesu terrorystki NSU Beate Zchaepe.

Ilu jest takich informatorów w Niemczech, nie wiadomo. Wiadomo jednak, że otrzymują sowite honoraria. Ryzykują w końcu nierzadko życiem.

Kontrwywiad ma oczywiście także swych informatorów w organizacjach islamistycznych. System działać ma w tym wypadku znacznie sprawniej, czego dowodem jest fakt, że niemieckim służbom udało się zapobiec kilku planowanym w ostatnich latach zamachom terrorystycznym. Dlatego Turyngia nie zamierza likwidować konfidentów w środowiskach, które mogą przygotowywać tego rodzaju ataki.

System konfidentów niemieckiego kontrwywiadu skompromitował się najbardziej ponad dziesięć lat temu kiedy toczyło się postępowanie w sprawie delegalizacji neonazistowskiej NPD. Wyszło na jaw, że agenci służb zajmowali wiele kierowniczych stanowisk we władzach partii. Mało tego, część honorarium z kontrwywiadu przeznaczali na finansowanie działalności partyjnej. Trybunał Konstytucyjny odrzucił wtedy wniosek delegalizacyjny NPD argumentując, że sterowani przez kontrwywiad agenci mogli wpływać na działalność partii w sposób ułatwiający jej delegalizację.

NPD triumfowała i przez kilka następnych lat zanotowała szereg spektakularnych sukcesów wyborczych w tzw. nowych landach niemieckich.

Na podobny pomysł jak Turyngia nie wpadł do tej pory żaden innych land RFN.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA