fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Czy stać nas na amerykańską wolność słowa?

Waszyngton, listopad 2014 r. : Protest przeciwko decyzji ławy przysięgłych uniewinniającej policjanta. Palenie flagi to dziś standard zachowań politycznych. Fot. J. Lawler Duggan
For The Washington Post/Getty Images
Chętnie korzystamy z amerykańskich wzorów, zwłaszcza gdy są w Stanach Zjednoczonych powszechnie przyjęte. Czy stać nas jednak na amerykański liberalizm w zakresie wolności słowa? A może to nie liberalizm, lecz normalność?

Gdy w roku 1984 w Dallas odbywała się narodowa konwencja republikanów, która miała zdecydować o poparciu dla reelekcji Ronalda Reagana, przed budynkiem spalono gwiaździsty sztandar. Sprawcy wtórował wzburzony tłum, skandując: „Czerwień, biel i błękit – plujemy na was". Inicjatorów postawiono w stan oskarżenia. Sąd Najwyższy USA zadał sobie w związku z tym pytanie: czy racja stanu wyrażająca się w ochronie flagi jako symbolu narodowego i znaku jedności państwa uzasadnia wyrok skazujący?

Po namyśle sąd orzekł, że sprawca nie został postawiony w stan oskarżenia za wyrażanie jakichś przekonań: „ściga się go sądownie za przejaw niezadowolenia z polityki naszego kraju, który to przejaw sytuuje się w sercu wartości chronionych przez pierwszą poprawkę. (...) Czy rząd może zakazać palenia flag stanowych, przedstawień pieczęci prezydenta, egzemplarzy konstytucji? Jak, oceniając w świetle pierwszej poprawki wybory dokonywane przez rząd, mielibyśmy decydować, które ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA