Terroryzm

Tunezyjski problem z radykałami

Flickr
Tunezja miała od dawna problem z salafitami, czyli zwolennikami najbardziej radykalnego odłamu islamu.

Jeszcze za czasów prezydenta Ben Alego napływali z Algierii ogarniętej faktycznie domową wojną religijną. Niespokojnie było zwłaszcza na granicy gdzie dochodziło do potyczek z islamistami. W sumie jednak za czasów Ben Alego udawało się służbom specjalnym utrzymywać islamistów pod kontrolą.

Po rewolucji w 2011 roku i stopniowej demokratyzacji kraju kontrola ta słabła. Gdy rozpoczęła się w Syrii wojna domowa, tunezyjscy salafici stanęli do walki przeciwko siłom prezydenta Asada. Jeszcze wcześniej walczyli w Afganistanie po stronie Talibów.

Dwójka zamachowców, która zamordowała gen. Masuda zwalczającego talibów, pochodziła z Tunezji. Miało to miejsce dwa dni przed zamachem Al Kaidy na nowojorski WTC.

Z wiarygodnych ocen UE, wynika,że po stronie dżihadystów Państwa Islamskiego walczy ok. 3 tys. obywateli Tunezji. Są najliczniejszą grupą wśród zagranicznych bojowników Państwa Islamskiego. Napływają tam nie tylko motywowani nauką radykalnego islamu, lecz także z przyczyn finansowych. Żołd wypłacany przez Państwo Islamskie to minimum 300 dol miesięcznie. To więcej niż minimalna płaca w Tunezji w wysokości 200 dol .

Tunezyjscy bojownicy dżihadystów pokonują dość swobodnie granice i wielu z nich wraca do Tunezji na leczenie, odpoczynek czy też z zadaniem rekrutacji nowych bojowników.

— W tych środowiskach należy szukać sprawców zamachu na zagranicznych turystów - zapewnia "Rz" jeden z polskich dyplomatów, znający doskonale Tunezję.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL