Sądownictwo

Sześć promili włamywacza

ROL
W jednym domku letniskowym ukradł alkohol, w drugim opróżnił barek. Gdy policjanci namierzyli włamywacza miał ponad sześć promili w organizmie.

- Być może zatrzymując włamywacza funkcjonariusze uratowali mu życie – ocenia asp. Sławomir Gierlach, oficer prasowy policji z Oleśnicy na Dolnym Śląsku.

Pechowego włamywacza policjanci z komisariatu w Twardogórze znaleźli na osiedlu domków letniskowych. Mundurowi dostali wcześniej zgłoszenie, ze ktoś kręci się po terenie.

Pojechali więc na miejsce. Odkryli tam, że doszło do włamań do dwóch domków. Gdy weszli do środka jednego z nich zobaczyli mężczyznę, prawdopodobnie włamywacza.

- Był kompletnie niekomunikatywny. Stan, w jakim się znajdował mógł zagrażać jego życiu – opowiada asp. Gierlach.

Policjanci wezwali na miejsce pogotowie Ratunkowe. Włamywacz został przewieziony do szpitala, na oddział zatruć, gdzie zajęli się nim lekarze.

W szpitalu wykonano badania, okazało się, że mężczyzna miał ponad sześć promili w organizmie.

Funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna włamał się do dwóch domków. Do pierwszego wszedł po drabinie na taras, a potem po wybiciu szyby dostał się do środka. Tam ukradł m.in. czajnik bezprzewodowy, dekoder TV, perfumy różnych marek oraz alkohol.

Zachęcony sukcesem włamywacz poszedł do sąsiedniego domku. Tym razem po wejściu do środka ukradł m.in. dekoder z pilotem, pościel, lunetę i kilkanaście butelek alkoholu.

Po kradzieży i zapakowaniu łupów, mężczyzna postanowił jeszcze dokonać degustacji alkoholu z barku. Podczas konsumpcji zaskoczyli go policjanci.

Teraz za włamanie 53-latkowi, który już wcześniej miał problem z prawem grozi do 10 lat więzienia. Skradzione rzeczy, wróciły do właścicieli.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL