Opinie

Apteki do wywłaszczenia

Dobrawa Biadun
materiały prasowe
Państwo na nowo interpretuje zakaz posiadania przez jedną firmę więcej niż 1 proc. aptek w województwie – pisze ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Jeszcze w marcu mogą zapaść decyzje, w konsekwencji których z mapy Polski mogą zniknąć setki aptek. Spowoduje to ogromne kłopoty dla pacjentów i narazi Skarb Państwa na miliardowe odszkodowania.

Od kilku miesięcy wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne wysyłają do sieci aptecznych zapytania o liczbę posiadanych przez nie aptek. Sprawdzają, czy liczba placówek należąca do jednego przedsiębiorcy nie przekracza 1 proc. ogólnej liczby aptek w danym województwie.

Przygotowują się w ten sposób do zmiany stosowania obowiązujących od 11 lat przepisów, która może doprowadzić do wywłaszczenia jeszcze w tym roku kilkuset aptek. Chodzi o art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego, uchwalony w 2004 roku, ograniczający wydawanie zezwoleń na prowadzenie apteki podmiotom posiadającym powyżej 1 proc. aptek w województwie.

Zmiana zasad

Od początku praktyka stosowania tego przepisu dotyczyła nowo otwieranych aptek, natomiast nie ingerowano w przejmowanie już istniejących placówek w ramach przekształceń własnościowych czy przejęć kapitałowych.

W myśl nowego stanowiska urzędników przedsiębiorca, który zwiększył swój stan posiadania w wyniku zakupu innych aptek ponad ustawowy 1 proc., będzie musiał zamknąć lub sprzedać część swoich placówek.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat w Polsce wyrosło kilka sieci, które przekraczają poziom 1 proc. ogólnej liczby 14 tys. aptek. Większość z nich powstała zresztą za przyzwoleniem państwa, zarówno przed wprowadzeniem regulacji 1 proc., jak i po jej wprowadzeniu, m.in. w wyniku prywatyzacji państwowych Cefarmów.

– To m.in. ochrona procesów prywatyzacyjnych była przed laty jednym z powodów, dla których tzw. zapis antykoncentracyjny został skonstruowany w taki sposób, aby nie dotyczył przejęć kapitałowych. Ustawodawca nie chciał także zbytnio ingerować w wolność prowadzenia działalności gospodarczej, umożliwiając w następnych latach zmiany własnościowe na detalicznym rynku farmaceutycznym. Dzięki temu rynek ten od lat jest odporny na tąpnięcia – słabsze apteki są przejmowane przez silniejsze, liczba aptek rośnie, na czym korzystają pacjenci – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Nowy klimat

Klimat dla dotychczasowego modelu rynku aptecznego zaczął się zmieniać w połowie ubiegłego roku. Pierwszy o możliwości zamykania aptek sieciowych wypowiedział się w lipcu ub.r. rzecznik Generalnego Inspektoratu Farmaceutycznego Paweł Trzciński.

Ostatnio możliwość wywłaszczania właścicieli aptek potwierdził pisemnie wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki.

Według nowej interpretacji przepisów, jeśli w wyniku procesów przekształceniowych podmiot posiada więcej niż 1 proc. aptek na terenie województwa, zasadne jest stwierdzenie, że przestał on spełniać wymogi niezbędne do prowadzenia działalności objętej zezwoleniem.

Zdaniem prawników sprawa jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, ponieważ przepisy, na które powołują się urzędnicy, mówią tylko o niewydawaniu nowych zezwoleń podmiotom mającym już ponad 1 proc. aptek.

– Ograniczenia swobody gospodarczej nie mogą być rozszerzane poza wyraźne brzmienie przepisów. Ustawa zaś milczy na temat zakazu przekraczania progu 1 proc. aptek w województwie – mówi mec. Tomasz Jaworski z kancelarii prawnej Tomasik Jaworski. – Zresztą które apteki z danej sieci należałoby zamknąć? Według jakiego kryterium? Czy może według swobodnego wyboru inspektoratów wojewódzkich?

– Pamiętajmy, że cofnięcie zezwolenia bez podstawy prawnej oznacza działanie z tzw. rażącym naruszeniem prawa. A to w perspektywie oznacza odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa – mówi mec. Mateusz Grzech z kancelarii prawnej Duraj & Reck i Partnerzy.

Grzech mimo woli

Wątpliwości jest więcej. Przy nowym rozumieniu przepisu zezwolenie można stracić bez podejmowania żadnych działań o charakterze koncentracyjnym. Wystarczy, że dojdzie do zmniejszenia się ogólnej liczby aptek w województwie, aby przedsiębiorca dotąd wolny od „grzechu koncentracji" popadł w stan naruszenia.

– Sytuacja jest o tyle kontrowersyjna, że na przestrzeni ostatniej dekady przepisy te były stosowane zgodnie z ich literalnym brzmieniem. Trudno sobie wyobrazić, że można tę praktykę zmienić z dnia na dzień i wykorzystać przepis mówiący, kiedy wydaje się zezwolenie, do tego, aby je zabrać – tłumaczy mec. Jaworski.

Zmiana stanowiska jest tym bardziej zaskakująca, że samo Ministerstwo Zdrowia potwierdzało publicznie w odpowiedziach na interpelacje, że brak jest przeszkód, by podmiot prowadził łącznie więcej niż 1 proc. aptek zlokalizowanych na terenie danego województwa, jeżeli przekroczył ten próg w wyniku przekształceń własnościowych czy przejęć kapitałowych.

Próba zaostrzenia

Przepisy próbowano zaostrzyć w 2008 r. W ramach projektu nowelizacji prawa farmaceutycznego przewidywano uzupełnienie art. 99 o przepis zakazujący posiadania ponad 1 proc. aptek w województwie. Projekt został jednak wycofany z prac legislacyjnych, między innymi z powodu druzgocącej krytyki ze strony prezesa Urzędu Ochorny Konkurencji i Konsumentów.

Stwierdził on wówczas, że zaproponowana regulacja chronić będzie raczej mniej przedsiębiorczych właścicieli aptek, którzy nie muszą się obawiać, że na ich rynku pojawi się szczególnie efektywny konkurent, który świadczyłby swoje usługi po cenach niższych i w lepszej jakości. Prezes UOKiK stwierdził przy tym, że projektowana regulacja ma charakter „wywłaszczeniowy", gdyż zmuszałaby przedsiębiorców do wyzbycia się części aptek.

– Potencjalne skutki zmiany interpretacji prawa to gospodarcze tsunami – ostrzega Marcin Piskorski z PharmaNetu. – Podmioty posiadające więcej niż 1 proc. aptek w województwie powstawały w wyniku wieloletnich inwestycji, w ramach których tworzono miejsca pracy, podpisywano umowy najmu lokali na wiele lat, a nierzadko nabywano nieruchomości. Wszystko zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów i ich stosowaniem przez organy nadzoru przez ostatnie dziesięć lat. Zmiana interpretacji prawa może być niebezpiecznym precedensem pokazującym, że urzędnik jest panem losu przedsiębiorcy – dodaje Piskorski.

Przy założeniu, że ponad limit 1 proc. „wystaje" dzisiaj w Polsce kilkaset aptek, potencjalne roszczenia odszkodowawcze wobec Skarbu Państwa mogą przekroczyć 1,5 mld zł. Czy tak się stanie, przekonamy się wkrótce. Pierwsze decyzje zapadną w ciągu najbliższych tygodni.

Rozdrobniony rynek

W Polsce około 30 proc. rynku jest skupione w sieciach aptecznych, pozostała część należy do indywidualnych właścicieli. Apteki sieciowe to ponad 300 przedsiębiorstw, wśród których zdecydowaną większość stanowią małe i średnie sieci, należące do polskich przedsiębiorców i farmaceutów.

Polski rynek apteczny jest rynkiem bardzo rozdrobnionym: największe sieci (dziesięć podmiotów posiadających powyżej 50 placówek) nie przekraczają 2–4 proc. ogólnej liczby aptek.

Apteki należące do sieci to przeważnie placówki duże, lubiane przez pacjentów. Statystyczną aptekę sieciową odwiedza średnio ok. 50 proc. pacjentów więcej niż pozostałe placówki. Szacuje się, że rynkowa wartość takiej apteki to 1,5–2 mln zł.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL