fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Wojna w Akademii Nauk

Prof. Mirosława Marody jest kandydatem na prezesa PAN. Tuż przed wyborami ostro ją zaatakowano
PAP/Rafał Guz
Dyrektor jednego z instytutów PAN atakuje kandydata na prezesa tej instytucji, bo chce uratować swoją posadę?

Członkowie Polskiej Akademii Nauk w czwartek wybiorą prezesa na lata 2015–2018. Wybory poprzedziła sytuacja bez precedensu. W poniedziałek dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych (INE) PAN prof. Cezary Wójcik w liście otwartym ostro zaatakował jednego z kandydatów na to stanowisko – prof. Mirosławę Marody, obecną wiceprezes PAN.

Zarzucił jej, że jako wiceszef PAN nie wywiązywała się należycie z nadzoru podległych jej jednostek, co doprowadziło do gigantycznych nadużyć w INE, które Wójcik odkrył, gdy został jego szefem w połowie 2013 r.

Instytut pod lupą śledczych

Chodzi o sprawę opisaną przed rokiem przez „Dziennik Gazetę Prawną" dotyczącą funkcjonowania studiów doktoranckich i podyplomowych organizowanych przez INE w latach 2010–2013. Okazało się, że powstały one niezgodnie z prawem. Brakowało 120 uchwał, decyzji i zarządzeń niezbędnych do tego, by je uruchomić i prowadzić.

Co więcej, pieniądze, które wpływały do instytutu od studentów, nie były przekazywane na jego rozwój, ale czerpali z nich zyski pracownicy. Instytut miał stracić miliony. Sprawa trafiła do prokuratury, która od roku prowadzi śledztwo w tej sprawie.

– Chodzi o podpisywanie umów z pracownikami i wykładowcami, które były sprzeczne z interesem INE, przez co miało dojść do niegospodarności – mówi „Rzeczpospolitej" Przemysław Nowak, rzecznik stołecznej prokuratury.

Śledczy sprawdzają też, dlaczego instytut uruchomił studia, do których prowadzenia nie miał uprawnień. Prokuratura rozpoczęła śledztwo w wyniku zewnętrznego audytu, który został przeprowadzony, gdy prof. Wójcik został dyrektorem INE. Jednak w jego ocenie prof. Marody o nieprawidłowościach była informowana wcześniej – już w 2011 roku, i nie podjęła w tej sprawie działań.

Prof. Wójcik zarzuca jej też, że nie reagowała, gdy wnioskował o przeprowadzenie audytu, a został on przeprowadzony, dopiero gdy zwrócił się ze sprawą do prezesa PAN prof. Michała Kleibera.

Przemilczane fakty

W swoim liście prof. Wójcik nie napisał jednak wszystkiego. Zabrakło w nim informacji o tym, że sam był wykładowcą na studiach, których legalność została zakwestionowana. Nie napisał również, że w lipcu ubiegłego roku Rada Naukowa INE zwróciła się z wnioskiem do prezesa PAN o odwołanie go ze stanowiska.

Postulat ten poparła w lutym Rada Kuratorów Wydziału I, w skład którego wchodzi INE. Tymczasem w miniony piątek, a więc dwa dni przed opublikowaniem listu, prof. Marody skierowała wniosek do prezesa PAN o odwołanie prof. Wójcika ze stanowiska. Jego przyszłość zależy teraz od szefa tej instytucji. Nie może jednak zadecydować o tym prof. Kleiber, ponieważ po upływie kadencji pełni obecnie jedynie obowiązki prezesa PAN i dlatego pod wnioskiem skierowanym przez prof. Marody potrzebny jest podpis prezesa elekta. Gdy zostanie nim prof. Marody, kariera w INE prof. Wójcika wydaje się być przesądzona.

Zapytaliśmy ją o zarzuty, jakie postawił jej szef INE. Prof. Marody zdecydowanie im zaprzecza. Mówi „Rzeczpospolitej", że na początku 2011 r. dotarło do niej pismo wskazujące na nieprawidłowości w instytucie, które przekazała do wyjaśnienia Radzie Kuratorów.

– Kolejny sygnał w tej sprawie odebrałam już w 2013 r. w wyniku czego zwróciłam się do prezesa o uruchomienie audytu, bo tylko on może taką procedurę uruchomić – powiedziała nam wiceprezes PAN.

Jej wersję potwierdza prof. Hubert Izdebski, prawnik UW, który przeprowadził audyt. – Z mojej wiedzy wynika, że odbył się on z inicjatywy prof. Marody – mówi prof. Izdebski. Dodaje, że nie mogła ona uczynić nic więcej w tej sprawie, ponieważ ustawa o PAN daje instytutom akademii ogromną autonomię.

Nielubiany dyrektor

Dlaczego Rada Naukowa INE i Rada Kuratorów Wydziału I chce usunąć prof. Wójcika ze stanowiska? Przede wszystkim zarzuca mu się brak zdolności komunikacji z załogą, co doprowadziło do konfliktów i odejścia z instytutu wielu naukowców. W efekcie INE straciło uprawnienia do habilitowania. Stan osobowy jest już tak ograniczony, że wkrótce INE może nie mieć prawa do doktoryzowania.

Prof. Wójcik z tymi zarzutami się nie zgadza. Ponadto przekonuje, że pod jego sterami instytut awansował w rankingach jakościowych i otrzymuje o wiele więcej grantów naukowych niż wcześniej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA