fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Gęsia skórka Kloppa, matematyka Pellegriniego

AFP
W środę poznamy ostatnich ćwierćfinalistów. Borussia musi pokonać Juventus co najmniej 1:0, a Manchester City wygrać na Camp Nou.

– Nasz stadion to specjalne miejsce, w którym dzieją się wyjątkowe rzeczy. Za każdym razem, kiedy wychodzę na boisko, dostaję gęsiej skórki – mówi Juergen Klopp. Borussia wygrała tu 11 z 14 ostatnich meczów Ligi Mistrzów, tu Robert Lewandowski strzelił cztery gole Realowi, a Malaga przeżyła koszmar, tracąc w doliczonym czasie dwie bramki i awans do półfinału.

Ale to było dwa lata temu, gdy drużyna Kloppa zmierzała do finału, zachwycając Europę, a w Bundeslidze ustępowała tylko Bayernowi. Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało obecnej zapaści, z której Borussia powoli się otrząsa, ale która prawdopodobnie spowoduje, że w przyszłym sezonie hymn Ligi Mistrzów z głośników w Dortmundzie nie popłynie.

Odrobić 12-punktową stratę w lidze do czwartego miejsca, premiowanego grą w eliminacjach, będzie ciężko (pozostało dziewięć kolejek). Wygrać Ligę Mistrzów także. Trzeba więc zrobić wszystko, by stypa nie odbyła się już dzisiaj.

Klopp niezadowolony z postawy ofensywy w dwóch ostatnich spotkaniach zapowiada zmiany.

– Jeżeli mam znaleźć jakieś pozytywne strony meczu z FC Koeln (0:0 – przyp. red.), to takie, że zobaczyliśmy, jak nie należy atakować – twierdzi trener Borussii. Według „Kickera" Jakub Błaszczykowski i Kevin Kampl zastąpią w podstawowym składzie Shinjiego Kagawę i Henricha Mchitarjana. Na ławce usiądzie też Ciro Immobile, a Pierre-Emerick Aubameyang, który w Turynie zagrał na skrzydle, zostanie przesunięty do ataku.

Zabraknie Łukasza Piszczka, a w Juventusie Andrei Pirlo. Obaj doznali kontuzji w pierwszym spotkaniu.

Gol Marco Reusa w pierwszym meczu pozwala Borussii realnie myśleć o awansie. Obroniony przez Joe Harta rzut karny Leo Messiego w doliczonym czasie przedłuża nadzieje City na wyeliminowanie Barcelony, ale zderzenie z rzeczywistością może być bolesne. Zwłaszcza dla Manuela Pellegriniego.

Nie dość, że nie potrafi on spełnić snu arabskich właścicieli City o podboju Europy, to po wpadce w Burnley w miniony weekend jest prawie pewne, że nie obroni tytułu w Anglii. W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić, by wypełnił kontrakt obowiązujący do 2016 roku.

– Dopóki masz matematyczne szanse, musisz walczyć – inżynier z Chile robi dobrą minę do złej gry, ale nastroje w jego zespole są grobowe. W przerwie meczu z Liverpoolem (1:2) doszło podobno do bójki między Vincentem Kompanym a Fernandinho. Jak w takich warunkach wierzyć w awans?

1/8 FINAŁU – REWANŻE

Dziś grają

FC Barcelona – Manchester City (TVP 1, Canal+ Sport; pierwszy mecz 2:1)

Borussia Dortmund – Juventus Turyn (nSport+; 1:2)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA