In vitro, czyli politycy żonglują probówkami

Science Photo Library/AFP
Pomylenie komórek jajowych dwóch kobiet przy zabiegu in vitro dyskwalifikuje zarówno tryb prac nad wdrażaniem powszechnego dostępu do tej metody jak osoby, które są za to odpowiedzialne.

W lutym Polskę obiegła wiadomość o tym, że w jednym ze szczecińskich szpitali kobieta, która zaszła w ciążę metodą in vitro, urodziła nie swoje dziecko. Według opinii lekarzy doszło do makabrycznej pomyłki – w trakcie zabiegu nasienie ojca połączono z komórką jajową innej kobiety.

Kilka dni po ujawnieniu tego faktu przez media rząd postanowił przyspieszyć prace nad ustawą regulującą in vitro. Wiele poszlak wskazuje na to, że zbieżność tych dwóch wydarzeń nie jest przypadkowa. Minister zdrowia miał wiedzę o tym, co się stało w Szczecinie, przynajmniej od października ubiegłego roku. Był świadomy faktu, że sprawa ujrzy światło dzienne, i przygotował się do tego, wiążąc te dwa wydarzenia. Należy się jednak spodziewać, że z uwagi na tempo wymuszone przez zbliżające się wybory prezydenckie i parlamentarne prace nad ustawą, która ma wśród wyborców licznych zwolenników, będą prowadzone z jeszcze większym niż przeciętne lekceważeniem jakości działań legislacyjnych....

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL