Blogi

Święto Warszawy

Fotorzepa/Waldemar Kompała
Wyraźnie przejęte, uśmiechnięte twarze. Bez względu na wiek. Taki obraz widziałem przez całą niedzielę na różnych stacjach i w pociągach II linii metra.

Warszawiacy (i zapewne nie tylko) tłumnie stawili się na jej otwarciu. Z wielu rozmów słychać było, że to historyczny dzień dla miasta.

Wreszcie ruszyło. Wreszcie wszyscy mogli zobaczyć efekty ponad pięcioletnich prac, które pochłonęły w sumie niemal 6 mld zł. Nie mają dziś już znaczenia opóźnienia przy budowie. Ani nawet to, że gdzieś nie działały jedne czy drugie ruchome schody – choć to oczywiście łakomy kąsek dla wszelkiej maści malkontentów. I woda na młyn dla różnych tak zwanych aktywistów wieszczących upadek Pragi przez sprawniejsze skomunikowanie jej z lewym brzegiem Wisły.

Fakt – można zastanowić się nad wyraźniejszym oznaczeniem głównych kierunków kolejki. Słyszałem głosy warszawiaków, że nie widać tego wyraźnie. A co dopiero mają powiedzieć goście...

Bez wątpienia zmieni się obraz Warszawy. Na plus. W wielu wymiarach. Dla mnie efekt jest jednoznaczny: nowe perspektywy tak dla mieszkańców obu brzegów Wisły, jak i przedsiębiorców po stronie praskiej - od deweloperów (wiem, wiem - uosabiają oni samo zło dla części komentatorów, którzy jednak sami z przyjemnością mieszkają w nowych blokach), po przedstawicieli drobnego handlu i usług.

Praga radykalnie zbliżyła się do centrum miasta; nie jest już żadnym problemem dostanie się do sklepu czy zakładu usługowego (w niedzielę przejazd z Ronda Daszyńskiego na Dworzec Wileński zajął mi dokładnie 10 minut; zdarzało mi się jechać tyle autem w korku w godzinach szczytu od Ronda Czterdziestolatka do ul. Emilii Plater, to jakieś 500 metrów).

Ważne zadanie stoi teraz przed Zarządem Transportu Miejskiego. Klapa była organizacja komunikacji miejskiej w rejonie II linii od grudnia, na kiedy to władze Warszawy zapowiadały otwarcie metra. Teraz ZTM zmienił rozkłady i trasy wielu linii autobusowych i tramwajowych dostosowując je - przynajmniej w szczytnym założeniu - do jeżdżącej już kolejki. Najważniejsze jednak, by monitorować, jak rozkłada się ruch pasażerów i w razie potrzeby zareagować zmianami, które usprawnią poruszanie się po mieście. A z tym w przeszłości ZTM-owi wychodziło różnie.

Po pewnym oddechu przed miastem kolejne wyzwanie przedłużenia II linii. Oczywiście protestów w sprawie jej przebiegu nie brak. Jesteśmy chyba w światowej czołówce niezadowolonych z czegokolwiek (choćby lokalizacji dróg czy centrów handlowych). Jestem jednak przekonany - gdyby ktoś to sprawdzał - że protestujący będą pierwszymi, którzy z metra skorzystają, chwaląc możliwość szybkiego i wygodnego przemieszczania się po mieście.

Źródło: ekonomia.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL