fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Nieustający Big Brother

Fotorzepa
Nie wytrzymam! Permanentna inwigilacja! Nie wytrzymam!" – taka była w „Seksmisji" Juliusza Machulskiego reakcja głównego bohatera Maksymiliana Paradysa (zagrał go Jerzy Stuhr), gdy uświadomił sobie, że jest pod ciągłą obserwacją funkcjonariuszek państwa kobiet.

Ta ponura wizja od lat staje się coraz bardziej realna. Kamery monitoringu obserwują nas wszędzie: przy bankomacie i sklepowej kasie, na dworcu, lotnisku, a nawet zwyczajnym wiejskim przystanku PKS. Na drogach mamy gęstą sieć radarów, do tego wyposażone w wideorejestratory wozy policji i Inspekcji Transportu Drogowego. Przy wjazdach do polskich miast i miasteczek wiszą tablice informujące o tym, że miejscowość jest objęta monitoringiem. Ba, kamery instaluje się już nawet w kościołach! Nieustający Big Brother. A wszystko to pod jednym hasłem: bezpieczeństwo.

Dlatego kiedy słyszę, że Straż Graniczna ma dostać specjalne uprawnienia do tego, by w strefie nadgranicznej ustawiać kamery automatycznie rejestrujące każdy przejeżdżający pojazd, wszystko się we mnie gotuje. Nie dlatego, żebym miał cokolwiek na sumieniu. O to jestem, przynajmniej na razie, spokojny.

Irytuje mnie to, że w państwie prawa każdy jego obywatel traktowany jest jak potencjalny przestępca. Wszędzie. W banku, urzędzie, na ulicy. Denerwuje mnie to, że nie mam jak uciec przed okiem Wielkiego Brata, że jestem wobec jego takich zakusów bezbronny.

Nowe uprawnienia dla Straży Granicznej mają rzekomo umożliwić zwalczanie przemytu – głównie na wschodzie kraju. Niespecjalnie mnie to przekonuje. Na naszej wschodniej granicy jest łącznie 18 przejść. Pracuje na nich kilkuset pograniczników i celników. A jednym z zadań, jakie przed nimi stoją, jest właśnie walka z przemytem. Ale Straż Graniczna w długim katalogu uprawnień ma także zapis zezwalający na kontrolę ruchu drogowego i wystawianie mandatów. Czyżby w istocie chodziło o podreperowanie budżetu państwa?

Owszem, żyjemy w trudnych czasach. Niebezpieczeństwo – podobnie jak kamery – czai się na każdym kroku. Ale nie dajmy się zwariować.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA