fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Zamiast oczerniać AK, niech Rosja otworzy archiwa

Szef IPN Łukasz Kamiński
Fotorzepa, Piotr Nowak
Niech Rosja otworzy archiwa, a nie oskarża AK o współpracę z nazistami - uważają przedstawiciele IPN.

Prezes IPN dr Łukasz Kamiński przedstawił pierwsze analizy dotyczące dokumentów, które w poprzednim tygodniu zostały opublikowane przez Federalną Służbę Archiwalną Rosji (Rosarchiw). Szef rosyjskiej Federalnej Służby Archiwalnej (Rosarchiw) Andriej Artizow w wywiadzie dla rządowej "Rossijskiej Gaziety" oskarżył żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego o to, że byli "wspólnikami nazistów". "Wychodzi na to, że ci żołnierze podziemia występowali jako wspólnicy nazistów i przeszkadzali w rozgromieniu faszystowskich Niemiec" - powiedział.

- Po wstępnej analizie historyków IPN można ocenić, że publikacja przez Rosarchiw dokumentów oskarżająca żołnierzy podziemia antykomunistycznego o współpracę z nazistami ma charakter propagandowy, a nie naukowy - powiedział dzisiaj dziennikarzom prezes IPN dr Łukasz Kamiński. Dodał, że doboru dokumentów dokonano w celu pewnej manipulacji.

- Co bardzo istotne, część tych dokumentów była wykorzystywana przy przygotowaniu procesu szesnastu przywódców Polski Podziemnej uprowadzonych w marcu 1945 r. do Moskwy, bezprawnie tam następnie osadzonych, z których trzech nie wróciło nigdy do kraju. I wydaje się, że to nawiązanie wprost do haniebnej działalności sowieckich prokuratorów jest tutaj szczególnie bolesne - dodał prezes IPN.

Podkreślił równocześnie, że mimo propagandowego i manipulacyjnego charakteru publikacji z tych dokumentów można także odczytać pewne informacje o ówczesnej rzeczywistości. Znalazły się w nich informacje o rozbrajaniu żołnierzy AK, o tzw. akcjach likwidacyjnych wobec Armii Krajowej, a także o tym, że walkę z wojskami sowieckimi podejmowały także podporządkowane nowym władzom komunistycznym jednostki milicji i wojska.

Kamiński przypomina, że Armia Krajowa w toku akcji "Burza" chciała traktować wojska sowieckie wkraczające na teren Polski jako "sojuszników naszych sojuszników". Ale - jak zaznacza - zachowywały się one jak wojska okupacyjne, stąd decyzja o powołaniu oddziałów samoobrony. Znajdują się tam także dokumenty o uwalnianiu więźniów, w tym o rozbiciu obozu NKWD w Rembertowie w maju 1945 r.

Prezes IPN dodał, że w Polsce wszystkie dokumenty są dostępne dla badaczy polskich i zagranicznych, "nie musimy ujawniać nagle jakichś nieznanych dokumentów". - Chcielibyśmy, aby także i Rosja dojrzała do tego, by udostępnić wszystkie dokumenty na temat II wojny i okresu powojennego. W tym roku będziemy też wspominać obławę augustowską. Chcielibyśmy się wreszcie dowiedzieć, gdzie jest 600 ofiar, gdzie tych 600 zamordowanych osób jest pochowanych. Liczymy, że może zamiast publikować tego typu tendencyjne wybory dokumentów, strona rosyjska wreszcie udostępni nam dokumenty, dzięki którym będziemy mogli godnie pochować naszych rodaków - stwierdził.

Wiceprezes IPN dr Paweł Ukielski dodał, że cała sprawa "odbiła się już echem na forum międzynarodowym". - Platforma Europejskiej Pamięci i Sumienia wydała oświadczenie w sprawie manipulacyjnego i tendencyjnego doboru opublikowanych przez rosyjskie archiwa dokumentów. Platforma zrzesza kilkanaście państw, 48 instytucji z tych krajów, z tak poważnymi graczami w polityce pamięci jak Urząd Gaucka czy Dom Terroru w Budapeszcie. Platforma wezwała Rosję do pełnego otwarcia archiwów słusznie twierdząc, że nie istnieje częściowa czy połowiczna prawda, istnieje tylko prawda. I dopiero pełny dostęp do archiwów postsowieckich będzie mógł taką prawdę nam pokazać - dodał wiceprezes Ukielski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA