fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Wyznania dżihadysty-szpiega

Aimen Dean. Fot. Screen ze strony internetowej BBC
BBC
BBC opublikowała zaskakujący wywiad z człowiekiem, który był współzałożycielem Al-Kaidy, by później stać się współpracownikiem brytyjskiego wywiadu.

Aimen Dean urodził się w Arabii Saudyjskiej, gdzie zapoznał się z ideą świętej wojny podniesioną w czasie sowieckiej interwencji w Afganistanie do rangi moralnej cnoty. W latach 90. Jako młody idealista przyłączył się do bojowników walczących w Bośni przeciwko Serbom. Później jako jeden z pierwszych przyłączył się do organizacji stworzonej Osamę bin Laden. „Przyjął mnie do swojej owczarni' - mówił Aimen Dean, który wspomina jak wkrótce potem złożył przysięgę „toczyć świętą wojnę przeciw wrogom Boga ''.

W wywiadzie dla BBC Radio 4 opowiedział, jak saudyjski „mól książkowy'' nagle znalazł się w górach Bośni trzymając AK47, czując poczucie ogromnego napływu pewności siebie i siły. Dean powiedział, że jako sfanatyzowany młodzieniec pragnął męczeńskiej śmierci w walce, jednak po zamachach bombowych na ambasady amerykańskie w Afryce Wschodniej w 1998 roku zwrócił się przeciwko organizacji. Zwrócił uwagę jak bardzo radykalizują się młodzi islamiści. Jego zdaniem Bośnia stała się szkołą dla przyszłych „mózgów" Al Kaidy (wymienił Chalida Shejka Mohameda - domniemanego organizatora zamachu na WTC, później podobno więzionego w tajnym więzieniu CIA w Polsce).

Twierdzi, że z czasem zaczał nabierać wątpliwości, zwłaszcza w drugiej połowie lat 90. gdy prowadził ideologiczne i religijne szkolenia arabskich bojowników w Afganistanie. W 1998 r. wszedł w kontakt z brytyjskim wywiadem MI6. Przeszedł szkolenie i od tej pory zaczął pracować dla Brytyjczyków., którzy powtórnie przerzucili go do Afganistanu. Jego głównym zadaniem było zbieranie i przekazywanie informacji o strukturach i działalności organizacji dżihadystów a także wszelkich sygnałów o planowanych akcjach (np. o pierwszych udanych próbach konstruowania broni chemicznej).

Al Kaida wysłała kilka razy Deana do Wielkiej Brytanii. Wykorzystał te podróże do zbierania informacji o komórkach dzihadystów działających w Londynie. Przyznał, że pracował nierozpoznany przez osiem lat. Dopiero w 2006 r. współtowarzysze z ruchu islamistycznego zaczęli nabierać podejrzeń dlatego musiał zniknąć. Twierdzi, że przez lata działalności wywiadowczej zdołał zapobiec wielu atakom ratując życie setek ludzi. Okazał się też cennym źródłem informacji na temat osobowości i charakterów radykalnych islamistów a także o metodach werbunku i prania mózgów stosowanych przez organizacje terrorystyczne.

Pytany o motywację swych działań powiedział, że starał się osłabić argumenty Al Kaidy albo Państwa Islamskiego. „Chciałem pomóc ludziom, zwłaszcza tym, którzy są kuszeni różnymi przynętami podsuwanymi przez Państwo Islamskie proponuje, tak aby zrozumieli, że nie zdając sobie z tego sprawy wkraczają w piekło". Przyznał przy tym, że czuje wyrzuty sumienia, że w pierwszych latach swojej działalności dla Al Kaidy zachęcił kilku młodych ludzi do wejścia na ścieżkę dżihadu.

Przypadki takie jak ten ujawniony przez BBC (zapewne za zgodą wywiadu brytyjskiego) są stosunkowo rzadkie. Służby wywiadowcze na całym świecie mają raczej problem z przeniknięciem do organizacji islamistycznych, zwłaszcza do ich wyższych struktur i kręgu przywódców.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA