fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Polityczna poprawność ważniejsza niż rachunki

Tomasz Krzyżak
Fotorzepa
Kiedy we wrześniu 2014 roku do szkół trafił „Nasz elementarz", nie szczędzono mu słów krytyki.
Suchej nitki na przygotowanym przez resort edukacji podręczniku nie zostawiali pedagodzy, psycholodzy, akademiccy eksperci od nauczania języka polskiego czy matematyki. Wszyscy jak jeden mąż twierdzili, że książka jest niedopracowana, a jedyną jej zaletą jest to, że jest darmowa.
Ministerstwo Edukacji uspokajało i prosiło o cierpliwość. Prawdziwy test mieli przeprowadzić nauczyciele, którzy na co dzień z podręcznikiem pracują i za jego pomocą usiłują przekazać najmłodszym Polakom wiedzę.
Tak się złożyło, że MEN postanowiło swoją książkę przetestować również na mojej córce. Sześciolatka z prawdziwą dumą powędrowała 1 września do szkoły. Po kilku tygodniach okazało się, że jej darmowy elementarz nie nosi żadnych śladów użytkowania. A potem w tornistrze pojawiły się odbitki kserograficzne z podręczników, których używano w poprzednich latach. Nauczycielka z uśmiechem wyjaśniła, że stara się sięgać po dodatkowe pomoce edukacyjne. A dziecko coraz częściej bierze do ręki stary „Elementarz" Mariana Falskiego.
O co chodzi? Zrozumiałem, gdy poznałem wyniki badań, które „Rzeczpospolita" przeprowadziła wspólnie z firmą SW Research wśród nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej. Aż 70 proc. badanych przez nas pedagogów ocenia „Nasz elementarz" źle lub bardzo źle. Ich zdaniem książka jest pełna błędów, a ograniczenie możliwości wyboru podręcznika dla klas I–III będzie miało katastrofalne skutki dla jakości kształcenia. Aż 80 proc. nauczycieli uważa zaś, że elementarz jest zupełnie niedostosowany do pracy z dziećmi sześcioletnimi.
Dziś chyba już nikt nie ma wątpliwości, że pośpiech, jaki towarzyszył przygotowaniu podręcznika, miał na celu nie dobro dzieci, ale spełnienie obietnic wyborczych. A że stało się to kosztem najmłodszych, to sprawa drugorzędna. Najważniejsze przecież, że książka ma pozytywną recenzję eksperta od spraw równościowych. Pal licho czytanie i rachunki. Liczy się przecież poprawność polityczna.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA