Sądownictwo

Sąd nie dla Stanisława Łyżwińskiego

Stanisław Łyżwiński po rozpoczęciu procesuw 2009 r.
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Z powodu stanu zdrowia były poseł Samoobrony nie odpowie ani za wyłudzenia, ani za seksaferę.

Przed Sądem Rejonowym w Tomaszowie Mazowieckim toczy się proces karny w sprawie wyłudzeń z sejmowej kasy dokonanych przez byłego wiceszefa Samoobrony Stanisława Łyżwińskiego. Kilka dni temu do sądu wpłynęła opinia biegłych lekarzy odnośnie do jego stanu zdrowia.

– Sędzia jest w trakcie podejmowania decyzji w związku z przyszłością tego postępowania – mówi prezes sądu w Tomaszowie Mazowieckim Jacek Gmaj. Nie ukrywa, że najprawdopodobniej zostanie ono zawieszone, bo zdaniem biegłych były poseł jest niezdolny do uczestnictwa w postępowaniu. W październiku ubiegłego roku podobną decyzję wydał badający seksaferę Sąd Apelacyjny w Łodzi.

Zdaniem śledczych Łyżwiński wyłudził na szkodę Kancelarii Sejmu ponad 170 tys. zł. Kancelaria stara się odzyskać tę kwotę z odsetkami. Pieniądze przeznaczone na biuro poselskie Łyżwiński miał przelewać na konto syna oraz przeznaczyć na zakup nieruchomości rolnej.

Proces ruszył w 2009 r. Gmaj relacjonuje, że sąd wyznaczał terminy rozpraw, które się nie odbywały, bo oskarżony przedstawiał zwolnienia lekarskie. Z większym powodzeniem toczyła się sprawa przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim w sprawie seksafery. W sierpniu 2007 roku będący jeszcze posłem Łyżwiński został aresztowany, a prokuratura postawiła mu siedem zarzutów, m.in. oferowania byłej szefowej swojego biura poselskiego Anecie Krawczyk pracy za seks, nakłaniania jej do aborcji, żądania usług seksualnych od innych kobiet, a także podżegania do porwania byłego wspólnika.

W lutym 2010 r. piotrkowski sąd uznał Łyżwińskiego za winnego wszystkich czynów, skazując go na pięć lat więzienia i grzywnę. Jednocześnie na ponad dwa lata więzienia skazał nieżyjącego już byłego szefa Samoobrony Andrzeja Leppera.

Jednak później Sąd Apelacyjny w Łodzi zmniejszył karę dla Łyżwińskiego do trzech i pół roku więzienia, a wyrok wobec Leppera uchylił. Uzasadniał to błędami proceduralnymi sądu w Piotrkowie, któremu zwrócił część sprawy do ponownego rozpoznania.

W 2012 roku wyrokiem Łyżwińskiego zajął się z kolei Sąd Najwyższy. Orzekł wyrok ponad roku więzienia za podżeganie do porwania, jednak orzeczenie dotyczące innych zarzutów uchylił, zwracając sprawę do sądu apelacyjnego.

Tam oraz przed sądem w Piotrkowie miały więc ponownie ruszyć dwa postępowania dotyczące seksafery. Od początku były z tym problemy. – Z uwagi na stan zdrowia nie można było odbywać rozpraw z udziałem Łyżwińskiego – mówi rzecznik Sądu Apelacyjnego w Łodzi Piotr Feliniak.

Wyjaśnia, że były poseł był badany przez biegłych w 2012 r., dwukrotnie w 2013 r., a ostatnia opinia pochodzi z lipca 2014 r. – Po obserwacji sądowo - psychiatrycznej na oddziale psychiatrycznym szpitala w Radomiu biegli stwierdzili wówczas, że oskarżony jest stale niezdolny do uczestnictwa w postępowaniu procesowym. W związku z tym 1 października sąd podjął decyzję o zawieszeniu postępowania – informuje.

Zawieszone zostało też postępowanie przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim. – Oparliśmy się na opinii dla sądu apelacyjnego – mówi wiceprezes piotrkowskiego sądu Sławomir Cyniak.

Stanisław Łyżwiński przesiedział w areszcie dwa i pół roku, co zaliczono mu na poczet kary. Decyzje sądu oznaczają, że najprawdopodobniej nie spotka go już inna odpowiedzialność. Piotr Feliniak mówi „Rzeczpospolitej", że sąd apelacyjny nie planuje dalszych badań oskarżonego.

Czy stan zdrowia byłego posła rzeczywiście uniemożliwia udział w procesie? W lutym 2010 r. opuścił areszt w karetce, wcześniej w piotrkowskim sądzie stawiał się na wózku inwalidzkim.

Jego żona, była posłanka Samoobrony Wanda Łyżwińska mówi „Rzeczpospolitej", że „w tej chwili nie może on poruszać się nawet na wózku". – Stan się pogarsza. Mąż bierze leki i na chwilę obecną udział w rozprawach jest niemożliwy – zapewnia.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL