Sport

Kubica – pierwszy po Bońku

AP
Polski kierowca swą popularność we Włoszech zawdzięcza sukcesom, ujmującemu sposobowi bycia i temu, że znakomicie mówi po włosku - pisze z Rzymu Piotr Kowalczuk.
Kiedy w niedzielę rano szedłem po gazety, nasz portier wyciągnął kciuk do góry: „Wspaniały ten wasz Kubica!”. Kioskarz wręczył mi plik dzienników i powiedział: „Wszędzie piszą o Kubicy”.
Rzeczywiście już w sobotę wszystkie włoskie dzienniki radiowe rozpoczynały się od sensacyjnej informacji, że Polak w Bahrajnie wystartuje z pole position. W niedzielę i poniedziałek „Gazzetta dello Sport”, zresztą już po raz kolejny, zamieściła spore wywiady z naszym kierowcą.
We Włoszech tylko Formuła 1 może rywalizować z futbolem, i to nie tylko dlatego, że ukochanym dzieckiem Włocha jest jego samochód Z sondażu, jaki przeprowadziłem wczoraj pod stacją metra, na 20 pytanych Włochów 16 wiedziało, kto to Kubica (trzeba mówić: Ku-bica, z akcentem na pierwszą sylabę), a 12, że jeździ dla BMW. Podkreślali przy tym, że jest dobry, jeździ ostro, z charakterem, a przy tym to sympatyczny chłopak. W futbolocentrycznych Włoszech tylko F1 może rywalizować z piłką. I to nie tylko dlatego, że ukochanym dzieckiem Włocha jest jego samochód. Od lat przedmiotem włoskiej dumy narodowej jest Ferrari, auto gwarantujące sportowy sukces na torach i prestiż na ulicach. Poza tym cuda produkowane w fabryczce w Maranello przeczą stereotypom o niechlujnych, chaotycznych Włochach i zawodności włoskich aut. Z biegiem czasu Ferrari w sercach kibiców zajęło miejsce obok reprezentacji piłkarskiej i asów kolarstwa. Przy czym Włosi nie kibicują swoim kierowcom, lecz wyłącznie Ferrari. Dlatego Michael Schumacher stał się w Italii bóstwem dopiero, gdy przeszedł do Ferrari, a sukcesy włoskiego zespołu Benettona (z Schumacherem) przeszły w Italii bez echa. Tak czy inaczej, wyścigi F1 potrafią usadzić przed ekranem 15 mln Włochów i zająć kilka stron największych gazet. By podać, kto wygrał, włoskie stacje radiowe przerywają programy. Część tego ogromnego zainteresowania siłą rzeczy musiała spłynąć na Kubicę. Pierwsze artykuły i spore wywiady z naszym kierowcą w kontekście F1 zaczęły się ukazywać we włoskich mediach już wówczas, gdy miał debiutować w zespole Minardi. Kubica był bardzo wdzięcznym tematem i wymarzonym interlokutorem, bo znakomitym, idiomatycznym włoskim (choć z lekkim polskim akcentem) na każdym kroku podkreślał (robi to do dziś), jak wiele w swojej karierze zawdzięcza Italii i Danilo Rossiemu, który umożliwił mu starty i życie we Włoszech. Gdy zajął trzecie miejsce w swoim trzecim starcie w F1, i to jeszcze w Grand Prix Włoch, stał się prawdziwą gwiazdą. Od tej pory żadna transmisja z wyścigów nie mogła się obyć bez wywiadu dla telewizji RAI czy SKY Sport. Może dlatego, że z zagranicznych kierowców Kubica mówi najlepiej po włosku (Schumacher nigdy się nie nauczył), a na pewno dlatego, że Polak w swoich wypowiedziach jest rzeczowy, zdecydowany, dowcipny, ale zupełnie bezkonfliktowy. Potknięcia własnej ekipy i innych kierowców, których ofiarą padał, zawsze starał się pokryć żartem i uśmiechem. Nie dał się nigdy wciągnąć w żadne środowiskowe konflikty, a szczegóły życia prywatnego trzyma dla siebie. Furorę we Włoszech wywołały słowa Kubicy, gdy w zeszłym sezonie przepuścił bez walki Hamiltona: „On walczy o tytuł mistrza świata”. Bardzo też podobała się postawa Polaka po fatalnej kraksie w Kanadzie. We włoskiej i światowej prasie zaczęły się pojawiać sensacje, że to cud, który sprawił papież Karol Wojtyła, bo Kubica, nie dość, że jest z Krakowa, to miał na kasku wypisane „Jan Paweł II”. By uciąć te spekulacje i nie mieszać sacrum z profanum, Polak dyskretnie usunął napis z kasku. Z tych wszystkich powodów Robert Kubica ma we Włoszech opinię wzorowego sportowca, rozsądnego i sympatycznego młodego człowieka. Pochwałom nie ma końca. Były włoski kierowca Riccardo Patrese, prowadząc dla SKY Sport transmisję z Bahrajnu, powiedział, że Kubica to najlepszy i najbardziej dojrzały zawodnik F1 swego pokolenia. Nic więc dziwnego, że Polak ma swoje fankluby w Italii, a od początku sezonu pokazuje się w programie „Grand Prix” telewizji Italia 1, którego stałym elementem jest „okrążenie z Kubicą”. Oczywiście popularnością biją tu Polaka kierowcy Ferrari, dopiero gdyby Kubica przeniósł się do Maranello, byłby idolem. Ale już dziś jest najpopularniejszym polskim sportowcem – po Zbigniewie Bońku. Oficjalna strona wyścigów Formuły 1 www.formula1.com
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL