fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona środowiska

Odebranie właścicielowi zwierzęcia z uwagi na jego zły stan

www.sxc.hu
Brak decyzji o odbiorze właścicielowi zwierzęcia z uwagi na jego zły stan, naraża na koszty organizację, która zabrała i uratowała stworzenie.

Wójt, burmistrz lub prezydent miasta powinien wydać decyzję o odbiorze właścicielowi zwierzęcia, jeżeli z uwagi na zagrożenie życia stworzenia, organizacja społeczna od razu zabrała je w bezpieczne miejsce. I nie ma znaczenia, że zanim zakończyło się postępowanie poprzedzające wydanie takiej decyzji zwierzę padło. Tak postanowił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił decyzję burmistrza Błonia, umarzającą postępowanie po tym, jak odebrana od właściciela klacz padła (sygn. akt. IV SA/Wa 1641/14).

Zgodnie z przepisami o ochronie zwierząt istnieją dwa tryby odbioru zwierząt, nad którymi znęca się właściciel lub są one w złym stanie. W pierwszym to najpierw wójt, burmistrz lub prezydent wydaje decyzję, po której następuje odebranie zwierzęcia. Jednak w sytuacji, gdy zagrożone jest życie konia czy psa, to policja, straż miejska czy przedstawiciel organizacji społecznej obiera zwierzę i następnie zawiadamia o tym np. burmistrza. A ten później wydaje odpowiednią decyzję, w której kosztami transportu, leczenia i utrzymania zwierzęcia obciąża jego właściciela.

Taka wyjątkowa sytuacja miała miejsce w przypadku wygłodzonej klaczy. Organizacja zajmująca się ochroną zwierząt zabrała ją właścicielowi. Zawiadomił o tym burmistrza Błonia. Z tym, że zanim zakończyło się postępowanie związane z wydaniem decyzji o odebraniu zwierzęcia, klacz miała wypadek i została uśpiona. I burmistrz umorzył postępowanie z uwagi na zgon zwierzęcia.

Jednak Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva, do której trafiło zwierzę, poniosła koszty związane z transportem, leczeniem i utrzymaniem przez pewien czas klaczy. A brak decyzji o odebraniu zwierzęcia przekreśla szansę na ich odzyskanie od właściciela. Fundacja odwołała się więc do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które jednak utrzymało decyzję burmistrza w mocy, gdyż uznało, że nie ma już przedmiotu postępowania. Sprawa trafiła więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

- W przypadku odbioru zwierzęcia z uwagi na zagrożenie jego życia, organ winien wydać decyzję następczą, która ma charakter deklaratoryjny i niezależny od późniejszego zgonu zwierzęcia – zaznacza Katarzyna Topczewska, adwokat reprezentująca Fundację. Dodaje, że taka decyzja nie tworzy nowego stanu prawnego, a jedynie potwierdza stan, który zaistniał. I powinna ona obejmować okres od daty odebrania klaczy do dnia jej zgonu.

WSA w Warszawie podzielił te argumenty i uchylił decyzję burmistrza o umorzeniu postępowania.

Katarzyna Topczewska cieszy się z wyroku, gdyż do tej pory podobne sprawy zazwyczaj kończyły się inaczej. Adwokat podkreśla, że nie można jednak godzić na retorykę, zgodnie z którą zgon zwierzęcia uważa się za brak przedmiotu postępowania.

- Jeżeli taka praktyka stałaby się obowiązującą, to organizacje społeczne nie będą chciały odbierać zwierząt, które są ofiarami znęcania się. Będą się bały, że w przypadku jego śmierci, poniosą koszty całego postępowania. A do tego nie można dopuścić – zaznacza Katarzyna Topczewska.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA