fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Drogie prezenty należy zgłosić do urzędu skarbowego

www.sxc.hu
Osoby obdarowane przez Świętego Mikołaja powinny pamiętać o obowiązkach wobec fiskusa. Nie zawsze uda im się uniknąć podatku.

Kluczyki do nowego samochodu, biżuteria, pieniądze na mieszkanie – pod choinką można znaleźć i takie hojne podarki. Dobrze wiedzieć, co zrobić, aby nie napytały nam podatkowych problemów.

– Fiskus nie przychodzi na kontrolę tylko po to, aby sprawdzić, czy rozliczyliśmy się ze świątecznych prezentów. Często jednak dowiaduje się o nich przy weryfikowaniu źródeł pochodzenia naszego majątku – mówi doradca podatkowy Grzegorz Gębka, właściciel kancelarii podatkowej. – Od takiej ujawnionej dopiero w trakcie kontroli darowizny grozi nam 20-proc. danina.

Zwolnienie w najbliższej rodzinie

Przypomnijmy, że zwolnione z podatku są darowizny dla najbliższej rodziny, czyli osób zaliczających się do tzw. zerowej grupy. Należą do niej małżonek, zstępni (dzieci, wnuki), wstępni (rodzice, dziadkowie), pasierb, rodzeństwo, ojczym i macocha.

Jeśli jednak prezent kosztował więcej niż 9637 zł, musi być zgłoszony w ciągu sześciu miesięcy do urzędu skarbowego (na formularzu SD-Z2). Nie ma tego obowiązku, gdy umowa została zawarta w formie aktu notarialnego (co przy prezentach świątecznych nie jest raczej praktykowane, chyba że przekazujemy nieruchomość).

Pieniądze na konto, a nie w kopercie

Jeśli Święty Mikołaj chce obdarować najbliższych pieniędzmi, powinien pamiętać, że nie może ich dać w kopercie. Kwoty powyżej 9637 zł muszą być potwierdzone przelewem. Przepisy mówią o udokumentowaniu ich np. dowodem przekazania na rachunek płatniczy lub przekazem pocztowym.

Problemy są z prezentami od teściów. Załóżmy, że rodzice chcą dać córce drogi samochód. Darowizna jest zwolniona z podatku (oczywiście pod warunkiem zgłoszenia w urzędzie). Ale zięć nie należy do grupy zerowej, jeśli więc mają wspólność majątkową, zapłaci daninę.

Podatnicy znaleźli jednak sposób na uniknięcie tego przykrego obowiązku. Jaki? Rodzice najpierw dają dziecku, a ono dopiero później przekazuje udział małżonkowi. To, że można tak zrobić, potwierdza interpretacja Izby Skarbowej w Warszawie (nr IPPB2/436-309/14-2/MZ).

– Faktycznie, fiskus akceptuje takie postępowanie – mówi Grzegorz Gębka. – Lepiej jednak, żeby poszerzył zwolnienie, a nie zmuszał podatników do obchodzenia nieżyciowych przepisów.

Podatek trzeba będzie zapłacić, jeśli dostaniemy drogi prezent od niespokrewnionej osoby, np. partnera, z którym nie mamy ślubu. Limit zwolnienia wynosi w takiej sytuacji tylko 4902 zł. Na dodatek trzeba sumować darowizny z pięciu lat (ale tylko od tej samej osoby).

Z kolei przy darowiznach od wujka albo cioci nieopodatkowane jest 7276 zł.

Niefrasobliwość może sporo kosztować

Ile wyniesie podatek

Jeśli zapomnimy zgłosić drogi prezent w urzędzie, zapłacimy podatek, mimo że dostaliśmy go od najbliższej rodziny (nie przysługuje nam wtedy zwolnienie dla tzw. zerowej grupy). Cała wartość darowizny nie będzie jednak obciążona daniną. Pomniejsza się ją o tzw. kwoty wolne. Ich wysokość zależy od przynależności do określonej grupy podatkowej. Podatek zapłacimy tylko od nadwyżki według skali z art. 15 ustawy o podatku od spadków i darowizn. Najniższy będzie w I grupie, do której zaliczamy małżonka, dzieci i wnuki, rodziców i dziadków, rodzeństwo, pasierba, zięcia, synową, macochę, ojczyma i teściów. Jeśli więc np. ojciec dał synowi samochód za 50 tys. zł, a ten nie zgłosił darowizny w urzędzie, zapłaci 2209 zł podatku (po zaokrągleniu).

Nie musimy informować skarbówki o rodzinnych darowiznach, które nie przekraczają 9637 zł. Ale trzeba pamiętać o ich sumowaniu przez pięć lat (chodzi o darowizny od tej samej osoby).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA