fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Kiszczaka zatrzymać i doprowadzić! - felieton Stanisława Remuszki

Stanisław Remuszko
rp.pl
„Generał Czesław Kiszczak ma być doprowadzony przez policję na badania lekarskie, które mają wykazać, czy może brać on udział w procesie odwoławczym ws. wprowadzenia stanu wojennego – postanowił 3 listopada 2014 Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Obrona może złożyć zażalenie na tę decyzję, ale nie wstrzymuje to jej wykonania – poinformowała PAP rzeczniczka SA sędzia Barbara Trębska. Kiszczak ma być przewieziony karetką z obsługą lekarską i urządzeniami ratującymi życie do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Doprowadzenie oskarżonego, po jego uprzednim zatrzymaniu, zostało zlecone jednostce policji właściwej dla miejsca zamieszkania Kiszczaka. Trębska wyjaśniła, że trzeba będzie zgrać doprowadzenie oskarżonego z zebraniem na dany dzień wszystkich wyznaczonych 11 biegłych różnych specjalności".
Oto komentarz czytelnika, który odruchowo umieściłem pod tym tekstem: „Nakaz przymusowego policyjnego przewiezienia z Warszawy do Gdańska karetką reanimacyjną bardzo starego i bardzo chorego człowieka na badania lekarskie uważam za wydarzenie bezprecedensowe w historii polskiego sądownictwa i polskiej medycyny. Tym bardziej, że miesiąc temu lekarz sądowy na piśmie z pieczęcią sugerował przeprowadzenie tych badań w Warszawie. Wprost wierzyć mi się nie chce, że taką decyzję mógł podjąć sąd w imieniu Rzeczpospolitej"...
Zainteresowanych informuję, że w sierpniu na Mazurach oraz we wrześniu i w październiku w Warszawie trzykrotnie widziałem się z gen. Kiszczakiem, starając się porozmawiać o przygotowywanej od ponad roku książce o stanie wojennym. Obawiam się, że ta książka może nie ujrzeć światła dziennego, bo z 90-letnim generałem coraz trudniej jest się porozumieć. Rok temu biegli stwierdzili przed sądem (o czym doniosły wszystkie media), że Czesław Kiszczak nie jest zdolny do uczestnictwa w postępowaniu procesowym, a stwierdzone zmiany psychiczne mają charakter trwały i będą się pogłębiać. Nie słyszałem, by komukolwiek na świecie z taką diagnozą kiedykolwiek cośkolwiek się poprawiło. Sąd mógłby o tym przekonać się osobiście w ciągu kilku minut, lecz wolał zlecić to ekspertom. Nie tylko psychiatrom i neurologom, lecz także ośmiu nowym: „z zakresu kardiologii, chorób wewnętrznych i hipertensjologii, diabetologii, nefrologii, otolaryngologii i okulistyki oraz medycyny sądowej – a jeśli okaże się to konieczne, także o specjalistów w innych dziedzinach". Być może tego wymaga prawo, ale czy prawo wymaga, żeby byli to koniecznie eksperci z Gdańska odległego o 350 km od Warszawy? Dlaczego nie mogą to być lekarze miejscowi? Gdzie jak gdzie, ale w stolicy Polski nie brakuje chyba odpowiednich specjalistów? Jeśli nie z tego szpitala, to z innego... Jak nazwać takie sądowe postępowanie w zwykłym ludzkim języku? Nieludzkim?
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA