Ekonomia

Nie będzie inwestycji za wszelką cenę

Rzeczpospolita
Rozmowa z Michałem Szubskim, prezesem PGNiG
Rz: Jaka jest rola PGNiG? Czy ma być spółką giełdową nastawioną na maksymalny zysk czy firmą realizującą strategiczne cele państwa, na przykład dotyczące bezpieczeństwa energetycznego?
Michał Szubski: Powinna to być komercyjna firma realizująca wzrost wartości dla swoich akcjonariuszy. Nie widzę sprzeczności między interesami państwa i przedsiębiorstwa energetycznego. To przemysł infrastrukturalny – tu jest sieć i odbiorcy, więc musimy działać na rzecz tego rynku. A nadmierny interwencjonizm państwa przez ostatnich dziesięć lat tej firmie tylko szkodził. Czy zatem zarząd PGNiG może na najbliższe walne zgromadzenie akcjonariuszy zaproponować projekt uchwały o wykreśleniu ze statutu spółki zapisu o realizacji nierentownych inwestycji służących bezpieczeństwu państwa?
To stwierdzenie w statucie jest kuriozalne. Bez względu na to, jak ważny interes narodowy miałby chronić taki zapis, jest to sprzeczne z elementarnymi zasadami prawodawstwa europejskiego. Właścicielowi nie wolno działać na szkodę spółki. Ale to nie zarząd, lecz właściciele mają wpływ na statut i mogą proponować usunięcie z niego pewnych zapisów. Inwestycje służące bezpieczeństwu energetycznemu to terminal gazu skroplonego i rurociąg do Danii, które powinny być gotowe za trzy – cztery lata. Czy rzeczywiście statki z LNG dotrą do Świnoujścia w 2011 r., skoro PGNiG ani nie ma kontraktu na dostawy surowca, ani nie podjął decyzji o rozpoczęciu budowy? Realny termin uruchomienia terminalu LNG to 2012 r. Natomiast decyzję o budowie można podjąć, nie mając kontraktu średnio- lub długoterminowego. Port może pełnić funkcję zaworu bezpieczeństwa i być zaopatrywany w gaz na podstawie umów spotowych. Nie wiem, kiedy umowa długoterminowa mogłaby być podpisana, bo żadne z prowadzonych przez moich poprzedników rozmów z producentami surowca nie były odpowiednio zaawansowane. Podstawowa kwestia, która wymaga teraz rozstrzygnięcia, to czy terminal powinien być biznesem realizowanym z partnerami czy też samodzielnym projektem PGNiG. Zobowiązanie PGNiG do nierentownych inwestycji z uwagi na interes państwa jest kuriozalne. Które rozwiązanie będzie lepsze: budowa z udziałem partnera czy – tak jak dotąd przewidywano – samodzielnie? Skoro PGNiG jest firmą komercyjną, to taka inwestycja jak terminal powinna też być przedsięwzięciem biznesowym. Czyli z udziałem partnerów, z którymi podzielimy się ryzykiem i przyszłymi zyskami. A przy okazji mielibyśmy rozwiązany problem zaopatrzenia. Znamy firmy, które mają zakontraktowany gaz skroplony i mogą jego część nam odstąpić w zamian za udział w terminalu. W mojej opinii taki scenariusz jest możliwy, tylko trzeba określić dokładnie warunki udziału partnera. Ale decydujące zdanie w tej sprawie powinno należeć do kierowanego przez premiera Donalda Tuska zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego. Czy opłacalność będzie decydującym czynnikiem budowy rurociągu z Polski do Danii oraz udziału PGNiG w konsorcjum Skanled, które chce wykonać połączenie z Norwegii do Szwecji i Danii? Ta inwestycja może być gotowa w 2012 roku, ale trzeba rozstrzygnąć kwestię odcinka z Danii do Polski. Nie rozumiem, dlaczego PGNiG ma ją realizować samodzielnie, ponosząc wszystkie koszty, choć tego gazociągu, tak samo jak Polska, potrzebuje też Dania. Dlatego planujemy dodatkowe rozmowy z duńskim partnerem o współfinansowaniu, bo nas nie stać na pokrycie wszystkich wydatków. Uważamy, że jeśli Dania uzna, że potrzebuje tego rurociągu do importu gazu w przyszłości, to powinna go współfinansować. Czy zatem, jeśli Duńczycy nie zmienią zdania i nie włączą się finansowo w budowę rurociągu do polskiego wybrzeża, PGNiG zrezygnuje z tego projektu i z udziału w konsorcjum Skanled? Jeśli partnerzy duńscy nie będą partycypować w finansowaniu, nie wykluczam, że zrezygnujemy z budowy. PGNiG nie będzie jej realizować za wszelką cenę. Natomiast nasz udział w konsorcjum Skanled, które ma budować norwesko-szwedzki gazociąg, będziemy rozpatrywać jako samodzielny projekt biznesowy. Skoro PGNiG nie jest w stanie równocześnie udźwignąć kosztów terminalu i rurociągu duńskiego, to czy będzie musiał wybrać tylko jeden z nich? Jeżeli weźmiemy pod uwagę brak decyzji Urzędu Regulacji Energetyki dotyczącej nowych taryf i z tego powodu znacznie mniejsze przychody spółki ze sprzedaży gazu, to PGNiG samodzielnie będzie w stanie realizować tylko jeden z tych projektów. W ostatnich dwóch latach PGNiG zapowiadał, że zaangażuje się w wydobycie gazu w Egipcie, Algierii, Iranie. Poza tym spółka kupiła udziały w polu naftowo-gazowym na Szelfie Norweskim. Czy wiadomo już, ile będą kosztować te plany wydobywcze? Na przykład w przypadku projektu irańskiego wymieniano nieoficjalnie kwotę miliard euro. W spółce nie ma szczegółowych analiz dotyczących opłacalności i kosztów projektów pozaeuropejskich. Na pewno ocenimy ich sensowność ekonomiczną. Na razie mam pewność, że plan wydobycia na Szelfie Norweskim jest bardzo interesujący, więc z niego nie zrezygnujemy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL