fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Antifa szkoli się w MMA

Członkowie Antify regularnie zakłócają imprezy organizowane m.in. przez skrajną prawicę. Na zdj. grupa antyfaszystów podczas Święta Niepodległości w Warszawie w 2011 r. Na pl. Konstytucji doszło wówczas do starć z policją.
Fotorzepa
Antyfaszyści trenują pod okiem mistrza sztuk walki. Czy grozi nam rosnąca lewacka ekstrema?
Czarny pas w brazylijskim jiu-jitsu oraz 24 walki stoczone na zawodowym ringu, w tym 15 wygranych – to najważniejsze cechy Petera Irvinga, brytyjskiego zawodnika mieszanych sztuk walki (MMA). Dochodzą do tego jawnie lewicowe poglądy, których oznaką jest anarchistyczny symbol wytatuowany na ramieniu. We wrześniu Irving poprowadził w Poznaniu dwudniowe szkolenie dla antyfaszystów. Uczył m.in. „taktyk walki z różnymi typami przeciwników".
– Seminarium miało czysto sportowy charakter. Nie doszukiwałbym się żadnej sensacji – podkreśla Tomasz Matysiak z poznańskiego skłotu Rozbrat, w którym częściowo odbywało się szkolenie. Specjaliści od bezpieczeństwa ostrzegają jednak przed rosnącym potencjałem lewicowej ekstremy w Polsce.
Czym jest Antifa? Antyfaszyści za swoich przeciwników uznają nacjonalistów, nietolerujących imigrantów i mniejszości seksualnych. Jednak pod pojęciem Antifa kryje się często skrajna lewica, która korzysta z podobnych metod jak nacjonaliści. W 2011 roku opisaliśmy w „Rz" wewnętrzne forum antyfaszystów, na którym chwalili się m.in. napaścią na kobietę, która podpadła im krótko ostrzyżonymi włosami.
Przed ponad rokiem informowaliśmy z kolei, że Antifa zaczyna się szkolić w sztukach walki. W Poznaniu odbyła się wtedy „pierwsza edycja wolnościowych dni sportów walki". Od tamtego czasu odbyły się trzy edycje warsztatów, a zwieńczeniem cyklu było wrześniowe seminarium z Irvingiem.
Trwało dwa dni, podczas których zawodnik prowadził zajęcia z tajskiego boksu i brazylijskiego jiu-jitsu, a także zwiedził poznańskie skłoty, czyli pustostany zajęte przez anarchistów. W szkoleniach wzięło udział kilkadziesiąt osób, w tym kilka kobiet.
– Peter Irving przyjechał do Poznania jako znajomy naszego środowiska. Szkolenie nie było zamknięte dla antyfaszystów i mógł w nim wziąć udział każdy – mówi Matysiak.
Jednak sam zawodnik w jednym z serwisów społecznościowych zdjęcie z seminarium podpisał: „trening polskiej załogi antyfaszystów". Oglądając w internecie zdjęcia ze szkolenia z zamazanymi twarzami uczestników, trudno też uniknąć skojarzeń z podobnymi imprezami organizowanymi przez skrajną prawicę.
Najmocniej zasłynęła ona górskimi obozami paramilitarnymi, które organizuje m.in. Narodowe Odrodzenie Polski. Nacjonaliści też próbują ściągać do Polski zawodników MMA. W 2011 roku Obóz Narodowo-Radykalny zapraszał na trening w Białym Dunajcu z udziałem fińskiego mistrza Niko Puhakkiego, który nie kryje nazistowskich poglądów. Gdy sprawę opisały media, obóz odwołano.
Seminarium z Irvingiem miało podobny charakter, tyle że było adresowane do drugiej strony ideologicznej barykady. Mimo to przeszło w mediach bez echa, co zdaniem politologa dr. Jacka Kloczkowskiego było błędem.
– Ekstremizm lewicowy nie jest mniej niebezpieczny niż prawicowy. Problem polega na tym, że jeden jest piętnowany, a drugi usiłuje się tolerować – uważa.
Specjalista od bezpieczeństwa i były antyterrorysta Jerzy Dziewulski mówi z kolei, że między skrajnymi grupami rozpoczął się „wyścig zbrojeń".
– Lewica usiłuje dorównać prawicy, a rosnące napięcie może się wylać na ulicę – ocenia.
Antyfaszyści z nacjonalistami ścierali się w Polsce wielokrotnie. Najgłośniej było o zamieszkach podczas Marszu Niepodległości w 2011 roku, z udziałem m.in. niemieckiej Antify. Do starć antyfaszystów z narodowcami doszło jednak także rok później w Katowicach. Z kolei w marcu 2013 roku pięciu lewaków pobiło w Lublinie uczestników obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych.
Czy takich zdarzeń może być więcej? – Na szczęście Polska jest mniej podatna na oba ekstremizmy niż chociażby kraje Europy Zachodniej – mówi dr Jacek Kloczkowski.
Jerzy Dziewulski uważa jednak, że zarówno przedstawicieli skrajnej lewicy, jak i prawicy kontrolą operacyjną powinna objąć policja, a nawet ABW.
– Trzeba próbować uprzedzić zdarzenia, do których może dojść choćby 11 listopada – twierdzi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA