fbTrack

Afryka: dom z krwi i dymu - recenzja Wojciecha Chmielewskiego

Alexandra Fuller, „Rozmowy pod drzewem zapomnienia", Czarne, Wołowiec 2014.
Plus Minus
Trudno jest napisać książkę o rodzicach. Można popaść w ckliwy patos, idealizując staruszków, bądź przeciwnie – z cynizmem wylewać na nich wiadra pomyj, odreagowując traumy dzieciństwa.
Na szczęście Alexandra Fuller, którą mieliśmy możność poznać przy okazji wydania u nas jej świetnego debiutu „Dziś w nocy nie schodźmy na psy", niczego takiego nie robi. Dała się poznać jako pisarka patrząca z dystansem na siebie, swoje życie i rodzinę. Teraz powróciła do tematu, który zna najlepiej, do afrykańskich realiów i zdarzeń na Czarnym Lądzie, „pięknej, przesiąkniętej krwią ziemi". Wszak, jak pisał Izaak Bashevis Singer, postacie w książkach powinny być brane z życia. Najpierw żyj, potem pisz, dodaje Kazimierz Orłoś.Taka jest właśnie proza Fuller. Pełna prawdziwych zdarzeń, bo autorka zdecydowała się na podróż w przeszłość i spenetrowanie afrykańskich początków jej rodziców. Wszystkie informacje od mamy Nicoli i taty Tima uzyskała, siedząc pod tytułowym drzewem zapomnienia, gdzie odpoczywa się, niespiesznie sączy herbatę i wspomina minione lata. Jednak książka Fuller, choć oparta na wspomnieniach, nie jest jeszcze jednym pami...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL