Biznes

LOT chce podbić Daleki Wschód

Samoloty LOT
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Pierwszy po dziesięcioletniej przerwie inauguracyjny lot narodowego przewoźnika do Chin
Otwarcie nowego połączenia może nie spełnić oczekiwań LOT. Zdaniem ekspertów o azjatycki rynek powinniśmy zacząć walczyć dwa lata wcześniej. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, wykupionych zostało zaledwie 35 proc. dostępnych biletów.
– Pierwsze połączenia będą przynosić straty – twierdzi Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR. Jak dodaje, LOT z otwarciem ważnego dla rozwoju siatki połączenia spóźnił się o około dwa lata. – Lufthansa jest już na tym rynku zadomowiona. Tak mały przewoźnik, jakim jest LOT, który do Pekinu będzie latać trzy razy w tygodniu, nie przebije się łatwo – podsumowuje.
– Bilety na rejsy sprzedają się dobrze – deklaruje Wojciech Kądziołka, rzecznik PLL LOT. Zainteresowanie nimi powinno jeszcze wzrosnąć w związku ze zbliżającą się olimpiadą w Pekinie. Kolejni prezesi przewoźnika zapowiadają, że połączenie ze stolicą Chin ma być pierwszym bezpośrednim z Polski na Daleki Wschód. Opłacalność uruchomienia kolejnych jest analizowana. Jak podają eksperci, nowe połączenie ma szanse w dłuższej perspektywie przynosić firmie zyski. Obecnie najprostszym sposobem dostania się z Warszawy do Pekinu jest lot z przesiadką we Frankfurcie. Podróż bezpośrednia trwa 11 godzin. Konieczność przesiadki w niemieckim porcie wydłuża ją o ok. trzy godziny. Cena biletów na lot bezpośredni i z przesiadką sprzedawanych przez Lufthansę jest podobna – około 2,3 tys. złotych w obie strony ze wszystkimi opłatami. Trasę będą obsługiwać na początku boeingi 767 300, które zabierają na pokład 248 osób, w tym 18 w klasie biznes. Potem pomiędzy stolicami mają latać dreamlinery, których dostawa się opóźnia. Z myślą o obsłudze tych tras były zamawiane nowe maszyny. Samoloty narodowego przewoźnika do Chin będą latać trzy razy w tygodniu, niestety, w wyjątkowo niedogodnych godzinach. W Pekinie lądują o 3.50 lokalnego czasu, wylatują zaś o 5.30. To dlatego, że zarządowi PLL LOT nie udało się wynegocjować korzystniejszych lotów. – Lotnisko chińskie jest jednym z najbardziej oblężonych portów na świecie, trudno było dostać na wstępie lepsze godziny. Cały czas jesteśmy w kontakcie ze stroną chińską i liczymy na lepsze sloty – deklaruje Wojciech Kądziołka. Kiedy zmiana terminów startów i lądowań miałaby nastąpić, nie chce zdradzić. Jednak rozkład lotów zamieszczony na stronie internetowej warszawskiego portu lotniczego przewiduje, że już w czerwcu maszyny narodowego przewoźnika będą zarówno przylatywać do Pekinu, jak i z niego wylatywać cztery godziny później. Władze LOT nie podają, na ilu pasażerów liczą w pierwszym półroczu od uruchomienia połączenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL