Piłka nożna

Kariera jak z podręcznika

Rzeczpospolita
Dariusz Wdowczyk - rodowity warszawiak, był jednym z najlepszych polskich obrońców lat 80., grał w Legii i Celticu Glasgow, a jako trener zdobywał mistrzostwo Polski
Zaczynał grać w Gwardii Warszawa, milicyjnym klubie, którego mecze oglądało zwykle około stu osób, głównie funkcjonariusze i ich rodziny.W roku 1983 Gwardia spadła z ligi, na co wpływ miała nie tylko jej słaba gra, ale i niesportowa postawa. Przed meczem z Górnikiem Zabrze strony uzgodniły, jaki będzie wynik, ale Gwardia nie dotrzymała warunków umowy i zamiast przegrać, wygrała. Informacja o nierzetelności rozeszła się po innych klubach i wkrótce spuszczono gwardzistów z ligi, do której nigdy nie wrócili.
Ta sytuacja okazała się korzystna dla Wdowczyka, który przeniósł się do Legii. Rozegrał w niej blisko 200 meczów ligowych i pucharowych. Dwukrotnie zdobywał Puchar Polski, walczył w meczach przeciw Interowi Mediolan, Bayernowi i Barcelonie. Jego pojedynki z najlepszym piłkarzem Europy Niemcem Karlem-Heinzem Rummenigge z Interu rozgrzały publiczność na Łazienkowskiej. W reprezentacji Polski się nie spełnił. Rozegrał 53 mecze (1984 – 1992), ale mimo to może mówić o pechu, bo nie pojechał na mistrzostwa świata. Antoni Piechniczek nie zabrał go na mundial do Meksyku (1986), uznając, że lepszy od niego będzie Marek Ostrowski.
W roku 1989 Celtic Glasgow kupił Wdowczyka za 500 tys. funtów. Polski obrońca był w Szkocji lubiany i ceniony. Spędził w Glasgow cztery i pół roku. Kiedy kończył mu się kontrakt, miał już 32 lata, a mimo to podlondyński Reading zapłacił za niego jeszcze 100 tys. funtów. W roku 1998, mając do wyboru rolę grającego trenera walijskiego Swansea lub powrót do Polski, wybrał powrót. Legia już go nie chciała, ale przyjęła Polonia. Jeszcze trochę grał, lecz wkrótce został trenerem. W roku 2000 zdobył z Polonią tytuł mistrza Polski. Gwiazda Wdowczyka jaśniała coraz bardziej. Zawsze elegancko ubrany, wiedzący, jak się zachować, często w towarzystwie uroczej żony, mówiący po angielsku, znawca win, gracz w golfa, bywał cenionym gościem na różnego rodzaju, nie tylko sportowych, uroczystościach. W pewnym okresie miał opinię lepszą niż wyniki. W zapomnienie poszła jego krótkotrwała, bezowocna praca w Orlenie Płock i Widzewie (2001 – 2002). 53 razy wystąpił Dariusz Wdowczyk w reprezentacji Polski Ponownie o Wdowczyku zrobiło się głośno, kiedy prowadzona przez niego Korona Kielce (2002 – 2004) wygrywała mecz za meczem w III i II lidze. Wdowczyk poczuł się tak mocny, że postanowił wykorzystać słabość, jaką miał do niego współwłaściciel ITI Mariusz Walter. W grudniu 2004 roku, mając propozycję przejścia do Legii, zażądał od Waltera wykupienia swojego kontraktu w Koronie. Jednocześnie negocjował z właścicielem kieleckiego klubu Krzysztofem Klickim. Nie wiadomo, czy obydwaj panowie dowiedzieli się o biznesowych pomysłach trenera, dość, że Klicki już go u siebie nie chciał, a Walter wycofał się z propozycji. W ciągu niecałej doby rozchwytywany trener znalazł się na lodzie od tej pory towarzyszyła mu inna opinia – człowieka wyjątkowo pazernego. W Legii zatrudniono go dopiero kilka miesięcy później, zdobył z nią tytuł mistrza kraju (2006), był stałym ekspertem w programach piłkarskich TVN. Po nieudanych dla Polski mistrzostwach świata stał się jednym z kandydatów do objęcia po Pawle Janasie funkcji trenera reprezentacji. Wydawało się, że wcześniej czy później to nastąpi. Ale następny sezon okazał się dla Legii bardzo nieudany i w kwietniu 2007 roku Wdowczyka zwolniono. Mimo, że zostawił drużynę na siódmym miejscu, po zajęciu przez nią trzeciego, zażądał premii. Wykorzystując dawne znajomości, objął funkcję dyrektora sportowego szkockiego klubu Livingston, a w październiku 2007 roku został trenerem grającej w II lidze Polonii Warszawa. masz pytanie, wyślij e-mail do autora s.szczeplek@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL