fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Można pozwać właściciela autostrady za zalanie pola

Fotorzepa, Adam Burakowski
Prawo wodne reguluje dochodzenie tylko niektórych szkód.O naprawienie innych można wystąpić wprost do sądu.
Nie trzeba wówczas korzystać z przewidzianego w prawie wodnym szczególnego i mniej korzystnego trybu administracyjnego.
To sedno piątkowego postanowienia Sądu Najwyższego (sygnatura akt I CSK 501/13), tym bardziej istotnego, że przy licznych budowach dróg zdarzają się błędy, zalania sąsiednich gruntów z powodu naruszenia stosunków wodnych.

Woda płynie inaczej

Tak było z gruntami spółki rolniczej, która w woj. zachodniopomorskim, przy nowo zbudowanej ekspresówce S3, dzierżawi je i uprawia. Na skutek przerwania naturalnych dróg odpływowych powstają na jej uprawach zastoiska wodne, niszczące uprawy, głównie pszenicy.
Tylko za okres 2010–2011 spółka domaga się 151 tys. zł odszkodowania od Skarbu Państwa reprezentowanego przez generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad. Jako podstawę prawną spółka wskazała art. 415 kodeksu cywilnego, czyli ogólne przepisy dotyczące odszkodowania za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym (deliktem). ?Oraz art. 29 prawa wodnego, który mówi, że właściciel gruntu nie może zmieniać stanu wody na gruncie, a zwłaszcza kierunku odpływu znajdującej się na jego gruncie wody opadowej, ze szkodą dla gruntów sąsiednich.
Ten drugi przepis nakazuje usunięcie przeszkód oraz zmian w odpływie wody, mówi także o możliwej ugodzie i udziale w niej władz samorządowych, ale nic o odszkodowaniu.

Kodeks obok urzędu

Sądy Okręgowy, a następnie Apelacyjny w Warszawie odrzuciły pozew bez merytorycznego rozpoznania, wskazując, że spółka złożyła go przedwcześnie, gdyż powinna była uruchomić w pierwszej kolejności procedurę administracyjną przewidzianą w prawie wodnym i dopiero w razie jej niepowodzenia czy braku satysfakcji wystąpić z pozwem o odszkodowanie.
Pełnomocnik Prokuratorii Generalnej (reprezentuje GDDKiA) starszy radca Adam Olszewski argumentował przed Sądem Najwyższym, że to tryb administracyjny jest właściwy do rozstrzygania takich sporów, gdyż wyczerpująco te kwestie reguluje.
Z kolei pełnomocnik spółki adwokat Łukasz Caban mówił, że procedura przewidziana w prawie wodnym jest wyjątkowa i nie można jej rozszerzać, tym bardziej że jest mniej korzystna dla poszkodowanego. W wypadkach gdy prawo wodne przewiduje tryb postępowania przed urzędem, mówi o tym wprost np. przy odszkodowaniu dla właściciela gruntów zalanych podczas powodzi w wyniku nieprzestrzegania przepisów prawa wodnego przez właściciela wody lub urządzenia wodnego (art. 16 ust. 3).
Sąd Najwyższy podzielił tę argumentację i uchylił orzeczenia obu niższych instancji. W rezultacie Sąd Okręgowy musi się zająć merytorycznym rozpoznawaniem sprawy.
– Prawo wodne i jego szczególna procedura: „Odpowiedzialność za szkody" przewidziana jest do szczególnych roszczeń związanych z gospodarką wodną – powiedziała w uzasadnieniu sędzia SN Irena Gromska-Szuster. – Jako wyjątkowa nie może być rozszerzana. Tym bardziej że przewiduje pełne odszkodowanie jedynie za rzeczywistą szkodę, ale już nie za utracone korzyści. Nie ma zaś podstaw do tego, żeby szkód wynikłych z zaniedbań (deliktów) właściciela drogi nie rekompensować w pełni – podkreśliła sędzia.
Co mówią przepisy

Dwie drogi dochodzenia roszczeń

W sprawach o naprawianie szkód wodnych obowiązuje poniższa procedura:
- droga sądowa przysługuje po wyczerpaniu drogi administracyjnej;
- naprawienie szkody obejmuje pokrycie strat rzeczywistych (bez utraconych korzyści) poszkodowanego;
- urząd ustala wysokość odszkodowania w decyzji, która jest niezaskarżalna;
- strona niezadowolona z ustalonego odszkodowania (albo jego nieustalenia) może wystąpić do sądu cywilnego.
- roszczenie poszkodowanego przedawnia się z upływem dwóch lat od dowiedzenia się o szkodzie (zalaniu).
Na podstawie art. 185–188 prawa wodnego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA