fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jak zarządzać wydatkami

Alternatywa dla lokat

Rzeczpospolita
W ubiegłym roku najwięcej zarobiły te fundusze, które inwestowały w amerykańskie papiery skarbowe. Sytuacja się jednak zmienia. Teraz lepiej postawić na fundusze lokujące w obligacje w strefie euro
Oprocentowanie lokat walutowych jest niskie, w wielu bankach wynosi około 1,5 proc. w skali roku. Fakt ten oraz stałe umacnianie się złotego sprawia, że trzymanie walut na rachunkach nie ma większego sensu. Przez ostatnie dwanaście miesięcy stan naszych oszczędności dolarowych pomniejszył się – uwzględniając inflację – o mniej więcej jedną czwartą.
Jedynym ekonomicznym uzasadnieniem posiadania lokat walutowych może być to, że spłacamy kredyt walutowy. Wtedy lokata staje się swego rodzaju zabezpieczeniem. Gdy spada wartość złotego, rośnie wprawdzie rata kredytu, ale jednocześnie zwiększa się stan naszych oszczędności. Ludzie preferujący z takich czy innych względów trzymanie oszczędności w walutach obcych już od dawna nie są skazani na niskooprocentowane lokaty bankowe. Dzięki ofercie towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI) mogą inwestować dolary czy euro. Do wyboru jest wiele funduszy o różnym stopniu ryzyka lokujących środki na różnych rynkach.
Od kilku miesięcy zainteresowanie tą formą inwestowania utrzymuje się na stałym, niestety wciąż niskim poziomie. Aktywa zgromadzone w funduszach inwestujących za granicą stanowią 13 – 14 proc. środków, jakimi dysponują wszystkie fundusze. Ostatnio sporo się mówi o ryzyku, które towarzyszy tego typu inwestycjom. Powodem jest oczywiście stale umacniający się złoty. Faktycznie, jeśli walutą rozliczeniową jest złoty, to obok ryzyka wynikającego z tego, że inwestujemy np. w akcje, pojawi się ryzyko kursowe. Wyniki funduszy z ostatnich miesięcy najlepiej pokazują jego skalę. Straty funduszy opartych na dolarze, a rozliczanych w złotych, są najwyższe na rynku. W skrajnych przypadkach przekraczają 30 proc. Ale fundusze inwestycyjne stwarzają też możliwość inwestowania w walutach obcych, głównie dolarach i euro, co jest szczególnie istotne dla zarabiających za granicą. I sytuacja tych funduszy wygląda inaczej. Ich wyniki inwestycyjne z ostatniego roku (wyłączając fundusze hedgingowe) były zdecydowanie najlepsze na rynku. Wśród tego typu funduszy wyróżnił się CU walutowy. W ciągu ostatniego roku inwestując w obligacje skarbowe nominowane w walutach obcych wypracował zysk w wysokości 16 proc. Na tle konkurentów dobrze wypadły też: UniDolar Obligacje i Millennium Dolarowa Lokata. W obu przypadkach roczna stopa zwrotu przekracza 7 proc. Dla porównania średni zysk z krajowych funduszy obligacji nie przekroczył 2 proc. Relatywnie wysokie zyski to efekt działania amerykańskiego banku centralnego. W ostatnich miesiącach Fed, walcząc z kryzysem na rynku trudnych kredytów hipotecznych, drastycznie ciął stopy procentowe. To powodowało spadek rentowności amerykańskich obligacji (dochodowość papierów pięcioletnich spadła o 2 pkt proc., do 2,57 proc.), a więc wzrost ich cen. Zyski funduszy wynikały więc z wyższego oprocentowania obligacji (na początku inwestycji) oraz ze wzrostu ich cen na rynku. Obecnie pole działania Fedu zostało mocno ograniczone, a to powoduje, że nie ma co liczyć na tak duże profity z funduszy obligacyjnych. W związku z tym inwestując długoterminowo warto się zastanowić, czy nie wybrać funduszy operujących w euro, które lokują w obligacje skarbowe państw należących do strefy euro oraz krajów kandydujących. Może tu zadziałać, choć w mniejszej skali, ten sam mechanizm co w USA (stopy w strefie euro zaczną spadać). Dodatkowo za kilka lat euro będzie też naszą walutą.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA